BLW – z czym to się je?

Baby-Led Weaning, w skrócie BLW (tłumaczone na polski jako Bobas Lubi Wybór) to nic innego, jak metoda rozszerzenia diety niemowlaka, przez którą prowadzi nas samo dziecko. Czym ona jest dokładnie? Dlaczego wybraliśmy ten sposób? Od kiedy? Jakie są korzyści i minusy? O tym dowiecie się poniżej, jeśli zaciekawił was wstęp.

Czym jest BLW?

Około 6 miesiąca życia wg WHO można rozpocząć wprowadzanie do jadłospisu dziecka czegoś innego oprócz mleka, będącego dotychczas najlepszym posiłkiem na śniadanie, obiad, kolację, podwieczorek, przekąskę, popitkę i ogólnie wiodącego prym o każdej porze dnia i nocy. Logiczne jest jednak, że z wybiciem pierwszego dnia siódmego miesiąca nie postawimy przed niemowlakiem talerza ze schabowym i ziemniakami, z grzecznym „proszę” wsadzając mu widelec w łapkę. Od cyca bądź flachy do schaboszczaka jeszcze daleka droga, zwana odstawianiem – czyli etap przechodzenia od mleka matki bądź mleka modyfikowanego do momentu, kiedy nie będzie go już potrzebować.

WP_20150614_08_05_57_Pro

Pierwsze posiłki są tak naprawdę dodatkiem i uzupełnieniem dotychczas mlecznej diety. W większości rodzin proces ten jest kierowany przez rodziców poprzez łyżeczkę, BLW jednak prowadzi dziecko używając i poszerzając jego umiejętności.

Dlaczego wybraliśmy BLW?

Powodów było kilka: nie chciałam dawać słoiczków (o tym dlaczego, to temat na inny wpis), ale postanowiłam, że póki mogę, mam czas i ochotę, sama będę przygotowywała posiłki dla rodziny. I tak jak ja nie chcę jeść ziemniaczków, kurczaczka i czego tam jeszcze ze słoiczka o zawsze prawie płynnej konsystencji i bliżej nieokreślonym kolorze oraz niezidentyfikowanym smaku nie wspominając o zapachu (czy to można nazwać zapachem?), tak nie zamierzam serwować tego dziecku (Z góry zaznaczam, że atakuję tu estetykę, wygląd i smak – nic nie mam do tych wszystkich atestów-testów, ponadto jeśli komuś nasuwa się pytanie skoro wybieram BLW i tak jadę po słoiczkach, skąd ze mnie taka mądrala i tyle o nich wiem lub domniemywam że wiem? Spieszę z odpowiedzią, że pracowałam swojego czasu w prywatnym żłobku, a także byłam nianią, wówczas słoiczki były codzienną praktyką wielu z maluchów, miałam więc styczność, znam to z doświadczenia, a nie tylko naczytałam się negatywnych artykułów). Można też oczywiście papki robić samemu, ale to niepotrzebne, co wyjaśnię później.

WP_20150608_19_01_32_Pro__highres

Drugim powodem były moje siostry, które z powodzeniem stosują metodę i są z niej zadowolone, a ich dzieci zdrowe, szczęśliwe i praktycznie wszystkożerne (ba! – wstyd przyznać, ale one jedzą więcej rzeczy niż ja). We wspomnianym już żłobku były też dzieci, które dostawały zamiast papki właśnie jabłka, gruszki, kawałki ugotowanej marchewki, brokułów ćwiartki jajka – wszystko zjadane z apetytem i wielkim bananem na ustach.

Następne powody pojawiły się, kiedy zaczęłam zgłębiać się w temat. Obecnie praktyka karmienia łyżeczką jest tak powszechna i oczywista, że ludzie biorą ją za oczywisty etap odstawiania, nie zastanawiając się, czy oni sami chcieliby być tak karmieni – a kojarzy się to przede wszystkim z ubezwłasnowolnieniem i niepełnosprawnością. Hmm… nie będę taka i nie zadam pytania, które mi się nasunęło. BLW wspiera niezależność i pewność siebie dziecka, ucząc się na błędach, naśladując najbliższych, karmienie jest w pełni bezpieczne, kiedy rozpoczyna się w odpowiednim momencie.

Od kiedy?

6 miesiąc to pierwszy wyznacznik, kiedy to przewód pokarmowy, żołądek i jelita małej osóbki są gotowe na przyjęcie czegokolwiek poza mlekiem. Oprócz tego są jeszcze inne wyznaczniki, takie jak umiejętność siedzenia (nie kurczowego trzymania się podłogi lub czegokolwiek innego po posadzeniu przez osobę dorosłą, ale własnego stabilnego, samodzielnego, przynajmniej kilkakrotnego usiądnięcia), umiejętność wkładania celnie do ust przedmiotów, wykonywanie podobnych do przeżuwania ruchów twarzy i najlepszy wyznacznik – kiedy twoje dziecko zwędzi coś z twojego talerza, włoży do buzi i przełknie. Zaobserwowanie znaków takich, jak zainteresowanie jedzeniem czy mlaskanie, które pojawiają się często w 4 miesiącu, nie są jeszcze dostatecznym sygnałem dla rozpoczęcia przygody z prawdziwym jedzeniem.

WP_20150614_09_12_58_Pro

Korzyści:

1. Przyjemność
Lubisz jeść? Ja lubię i to całkiem normalne. Jedzenie powinno sprawiać przyjemność wszystkim – zarówno dorosłym, jak i dzieciom. Każdy ma własne tempo, każdy pewne produkty lubi, inne mu nie smakują; każdy wie, ile zjeść potrafi, a jedzenie powinno sprawiać przyjemność przede wszystkim jedzącemu, a nie temu, który potrawę przygotował. Radosne posiłki bez kołującego po raz kolejny samolociku, który nudzi zarówno dziecko jak i rodzica, „dają dziecku większe szanse na zdrowy stosunek do jedzenia na całe życie.”

2. To naturalne
Niemowlęta, a zresztą i wszyscy ludzie, wprost stworzeni są do tego, aby odkrywać i badać – w taki sposób uczą się kolejnych umiejętności i poznają świat: świat potraw jest tylko kolejnym z nich. Przy użyciu rąk i ust poznają kolejne propozycje otaczającego je świata, a samodzielność w tej materii pozwala na odkrycia własnego tempa i preferencji.

3. Poznawanie jedzenia
Możliwość jedzenia produktów w kawałkach pozwala na poznanie wyglądu, koloru, zapachu, konsystencji i smaku poszczególnych produktów – zmiksowanie posiłku niestety to uniemożliwia. Możemy więc nie tylko pokazywać na obrazku, że brokuł jest zielony, ziemniak żółty a dynia pomarańczowa, ale naprawdę dać je do ręki, aby dziecko mogło poznać ich fakturę i zapach (tu już nie mam żadnych wątpliwości).

WP_20150612_18_35_27_Pro__highres

4. Nauka bezpiecznego jedzenia
Ano właśnie – czy to w ogóle bezpieczne dawać jedzenie w jednym kawałku? Ano tak, ponieważ zanim trafi do buzi i dalej, dziecko uczy się, co da się pogryźć, a co nie, pod czułym okiem rodziców. Poradzenie sobie z tym, co czujemy dwoma różnymi częściami ciała, należy do umiejętności utrwalanych tylko przez praktykę. Nauka tego pomaga w późniejszym czasie ocenić, jak sobie radzić z przeżuwaniem kawałków różnej wielkości, a także aby nie wkładać do buzi zbyt dużych kawałków, co zmniejsza ryzyko zakrztuszenia się.

5. Poznawanie świata
Dzieci bawią się cały czas, a jednocześnie poprzez tę zabawę uczą się wszystkiego. Jedzenie to dla dziecka kolejna zabawa, tak samo jak kąpiel, wstawanie, przewracanie, siedzenie i wszystko inne. Dzięki zabawie jedzeniem poprzez BLW dzieci uczą się, jak trzymać coś miękkiego tak, aby tego nie zgnieść, śliskiego – aby nie wypadło z ręki, kiedy coś upuszczają, a zarazem grawitacji.

6. Rozwijanie potencjału
Czego jeszcze można nauczyć się przy rozgniataniu kolejnego kalafiora, ziemniaka czy marchewki? Początkowe używanie palców przez maluchów przy podnoszeniu do ust ćwiczy koordynację ruchową, poprawia się chwytność (z czasem coraz więcej trafia do ust, a mniej na podłogę), co jest przyszłościowo związane z umiejętnoscią… uwaga, uwaga: pisania i rysowania. Przeżuwanie jedzenia, a nie tylko przełykanie papki ćwiczy natomiast mięśnie twarzy niezbędne do nauki mówienia.

WP_20150614_09_30_04_Pro

7. Zdobywanie pewności siebie
Pewne siebie niemowlęta rozwijają się w pewne siebie dzieci, a w późniejszym okresie dorosłych. Pozwolenie na samodzielość to okazanie zaufania, które rozwija wiarę we własne siły. Wraz z doświadczeniem dziecko uczy się, co jest jadalne, a co nie, a także tego, czego może oczekiwać po różnych rodzajach pożywienia, co pozwala mu budować zaufanie do własnej oceny sytuacji. Pewne siebie dzieci to takie, które próbują nowych rzeczy i podejmują nowe wyzwania.

8. Zaufanie do jedzenia
Dziecko samo decydujące co zje (z wyboru umożliwionego mu przez rodziców, którzy muszą zadbać o jego rozmaitość), dzięki temu jest mniej nieufne wobec jedzenia i chętniej próbuje nowych potraw, bo wie, że może odmówić (przy okazji może go to uchronić przez zjedzeniem czegoś niedogotowanego, przypalonego, nieświeżego lub na co ma alergię).

9. Uczestniczenie w rodzinnych posiłkach
Dzieci jedzące metodą BLW bardzo szybko włączane są w rodzinne posiłki – bo po pierwsze: jedzą często to samo, co reszta rodziny (pod warunkiem, że nie jemy przetworzonego jedzenia, a warzywa, mięso, ryż i makaron to potrawy, które często są składnikiem w każdym razie naszych obiadów, a rozszerzenie diety Zosi było dobrym sposobem na zastanowienie się, co właściwie jemy); po drugie: jedna osoba czuwa nad nim, równocześnie jedząc ze swojego talerza, ale nie trzyma cały czas dodatkową łyżeczkę, gotową do startu. Nie je też samotnie, a wtedy, kiedy inni jedzą, naśladując ich umiejętności jedzenia, a także społeczne: rozwój mowy i zdrowe zwyczaje.

WP_20150608_19_07_21_Pro

10. Kontrola łaknienia
Nawyki to takie coś, czego trudno się pozbyć i równie trudno zmienić. Zgodnie z powiedzeniem „czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”, zwyczaje ukształtowane w dzieciństwie mogą towarzyszyć przez całe życie. Tym samym bardzo prawdopodobne jest, że dzieci, którym pozwala się jeść tak długo, jak chcą i to, co chcą (spośród zdrowych, zaproponowanych przez rodziców produktów), będą jadały zgodnie ze swoim apetytem i mniejsza szansa, że będą się później przejadać.

11. Wartościowe pożywienie 
Dziecko jedzące wspólnie z rodziną rzadziej sięga po niezdrowe jedzenie, jeśli nie pojawia się ono na stole dorosłych. Ponieważ oni sami jedzą (jeśli jedzą) zdrowo, wzoruje się na nich, a więc jest to dobra motywacja do zmiany stylu żywienia (także dla nas). W skrócie – jeśli Ty nie będziesz opychać się pączkami na śniadanie,  kawą w ramach drugiego śniadania, frytkami na obiad, lodami na podwieczorek, zapiekanką w porze kolacji, to Twoje dzieci też nie będą (mocno uproszczone, ale ile z nas je najchętniej potrawy zapamiętane z dzieciństwa?).

12. Zdrowie na wiele lat
Posiłki wprowadzane tą metodą zwiększają się stopniowo i często dzieci te pozostają przy mleku dłużej, niż rówieśnicy. Szczególne znaczenie ma to u dzieci karmionych piersią, ponieważ dostarcza to nie tylko składników odżywczych, ale także ochrania dziecko i matkę przed wieloma poważnymi schorzeniami.

WP_20150612_18_35_12_Pro

13. Prostsze, mniej skomplikowane posiłki
Miksowanie pożera czas – obecnie dzięki blenderom nie tak znowu dużo, ale jednak to kolejna czynność, którą trzeba zrobić, a przy dziecku każda kolejna czynność to kolejne minuty…  W BLW nie ma potrzeby miksowania. Jeśli dieta rodziców jest zdrowa, mogą oni podawać stopniowo to, co sami jedzą i wtedy mogą jeść wszyscy razem.

14. Mniej wybredne dziecko
Przy metodzie BLW nie ma trudnego momentu podczas przejść od bardziej rozdrobionego pokarmu do coraz większych kawałków, aż ostatecznie do wspólnych pełnych posiłków. Kiedy od początku są kawałki, dzieci takie są mniej wybredne, bo od razu brokuł jest zielonym brokułem, a mięso od początku jest włókniste – dziecko nie przyjmuje żywności w postaci kremu.

15. Wychodzi taniej
Warzywa ekologiczne czy od rolnika są droższe – to prawda, ale i tak na dłuższą metę tańsze niż słoiczki. Poza tym, jeśli Zosia nie bardzo ma ochotę (raz zje więcej, raz zje mniej), to oboje zjemy po niej lub inaczej – przerobię warzywa i mięso, a słoiczek z jedzeniem specjalnym dla niemowląt… hmm…

WP_20150608_18_59_45_Pro

Wady

Jedną z największych wad jest… wielki bałagan. Początkowo oczywiście – z czasem coraz więcej pożywienia trafia do buzi, a co za tym idzie – coraz mniej na podłogę. U dzieci karmionych łyżeczką początkowo dookoła jest czyściej, jednak taki bałagan też występuje – znacznie później, gdy dziecko próbuje samo jeść.

Inną wadą, a raczej problemem, z którym muszą zetknąć się rodzice, są obawy rodziny i znajomych, którzy nie są przyzwyczajeni do tej metody i z góry mogą traktować ją niechętnie. Po lekturze tego wpisu jednak (lub wyjaśnieniu wszystkich zawiłości, które wcale nie są takie znowu zawiłe) problem powinien zniknąć 😉

Jakie posiłki podajemy i jak je przygotować – o tym opowiem w następnym wpisie na temat BLW.

Podczas pisania tego tekstu pomocna była lektura książki „Bobas Lubi Wybór” autorstwa Gill Rapley i Tracey Murkett.