Strona główna » Rodzicielstwo » Strona 4

Rodzicielstwo

„Poczytaj mi, tato!” – czyli o roli książeczek w życiu małej Zosi

  • przez

Wiele lat temu modne były małe, kwadratowe książeczki z serii „Poczytaj mi, mamo!”. Pamiętam, jak sam jako mały szkrab biegałem do biblioteki i pożyczałem je w hurtowych ilościach, dopóki się nie wycwaniłem i nie zacząłem czytać ich w bibliotece – bo nieraz zdążałem je przeczytać w drodze do domu… Dziś seria tych opowiadań „wraca do łask” w pięknych, kilkutomowych wydaniach. Dlaczego jednak „Poczytaj mi, mamo!” a nie „Poczytaj mi, tato!”?

Czytaj dalej »„Poczytaj mi, tato!” – czyli o roli książeczek w życiu małej Zosi

BLW – z czym to się je?

  • przez

BLW to skrót angielskiego Baby-Led Weaning, tłumaczone na polski jako Bobas Lubi Wybór. To  metoda rozszerzenia diety niemowlaka, przez którą prowadzi nas samo dziecko. Czym ona jest dokładnie?

Dlaczego wybraliśmy ten sposób  początków żywienia?

Od kiedy można zacząć stosować BLW?

Jakie są korzyści, a jakie straty?

O tym wszystkim dowiecie się poniżej. 

Czytaj dalej »BLW – z czym to się je?

Pieluszki wielorazowe Śmierdząca sprawa, czy wybawienie dla natury i portfela?

Jeśli chodzi o pieluszki wielorazowe to na wstępnie powiem, że nie jest to wpis o rodzajach pieluch wielorazowych. Używałam przede wszystkim kieszonek. Po krótkim rozeznaniu i spytaniu niezawodnych sióstr (które pieluchowały wielorazowo) dokonałam szybkiej analizy eliminacyjnej, pozostawiając na polu bitwy kieszonki, więc tylko w tym rodzaju mogę się wypowiedzieć.
Czytaj dalej »Pieluszki wielorazowe Śmierdząca sprawa, czy wybawienie dla natury i portfela?

Chrzciny: „zastaw się, a postaw się” czy minimalizm w stylu „najdroższa była świeca”?

Całe szczęście, że ta wielka, huczna impreza, z której gwóźdź programu – czyli dziecko – nic nie rozumie, już dawno za nami. Cieszę się z tego bardzo (zarówno, że to za nami, jak i że Zosia została ochrzczona). Było to dla nas przeżycie, choć chyba mniejsze niż się tego spodziewałam, może przez nerwy i stres.

Czytaj dalej »Chrzciny: „zastaw się, a postaw się” czy minimalizm w stylu „najdroższa była świeca”?

Położna po porodzie – jak się przygotować do wizyty

Położna to osoba która swoim doświadczeniem i wiedzą pomaga kobietą urodzić. Jednak często jej pomoc nie kończy się na sali porodowej. Położne patrolują i sprawdzają stan psychofizyczny kobiet również po porodzie. W Polsce kobiece przysługuje po porodzie 6 wizyt patronażowych położnej. Jak się do takiej wizyty przygotować? W czym może nam pomóc? O co pytać by jak najlepiej wykorzystać taką wizytę? Spróbuję na to odpowiedzieć w poniższym tekście. 

Czytaj dalej »Położna po porodzie – jak się przygotować do wizyty

Reakcja na duszenie dziecka ;) – czyli z Zosią w chuście

O samych chustach napiszemy kiedy indziej osobny wpis – dziś opowiemy o rekacjach ludzi na zamotane dziecko. Ile ludzi, tyle rodzajów reakcji w pełnym spektrum: od zdziwienia i niedowierzania przez teksty, typu „czy to dziecko się nie zadusi”, „czy mu wygodnie” itp. Wszystkie panie wszem i wobec informujemy, że chustonoszenie jest bezpieczne, a dziecko blisko rodzica jeszcze szczęśliwsze. Dość często wędrujemy z Zosią w chuście, natomiast wyjazd do Warszawy był z góry przesądzony pod tym względem – po co telepać się pociągiem przez pół Polski z wózkiem, skoro o wiele mniej miejsca zajmuje chusta, a w dodatku jest wygodniejsza, praktyczniejsza itp.

Czytaj dalej »Reakcja na duszenie dziecka 😉 – czyli z Zosią w chuście

3, 2, 1… Akcja ewakuacja, czyli rodzimy! :)

Tak, tak zapewne podobał wam się zeszło tygodniowy wpis taki śmieszny i wesoły. Teraz to sobie może chojrakować jak każdy facet, a co tam dodajmy jeszcze ulubiony tekst ojców „rodziliśmy” A parę miesięcy temu nie widział na trzy metry i ledwo trafił na korytarz takie krokodyle łzy szkliły mu oczy. Teraz trochę poważniej mój punkt widzenia tego wydarzenia.

Czytaj dalej »3, 2, 1… Akcja ewakuacja, czyli rodzimy! 🙂

Mission Impossible na oddziale, czyli jak zostałem ojcem

Tom Cruise ze mnie żaden. W ogóle „ja” i „aktor” średnio ze sobą w moim przypadku współgrają. A jednak są w moim życiu – jak i najpewniej w życiu każdego z Was – takie chwile, których ekranizacja robiłaby furorę w Hollywood, a o główne role biłyby się gwiazdy światowego formatu. Ich pech – główne role obsadziliśmy sami, a reżyserem jest Bóg, Los, Przypadek lub ktokolwiek inny, kogo uważamy za stosowne posadzić na krzesełku z klapsem w ręce. Jedną z takich chwil był właśnie poród – a ściślej nie sam moment przyjścia Zosi na świat (choć to wiekopomna chwila, wspomnicie moje słowa!), a wszystkie wydarzenia go poprzedzające. Zacznijmy jednak od początku…

Czytaj dalej »Mission Impossible na oddziale, czyli jak zostałem ojcem