Nie wiem dlaczego, wpis pt. „Studia a dziecko” cieszy się na moim blogu ogromną popularnością. Jest to jeden z najczęściej odwiedzanych wpisów. Pisałam go z myślą o takich kobietach, jak ja. Napisałam, że da się i pisałam o konkretnych rozwiązaniach. Brakuje jednak wpisu poprzedzającego, czyli procesu podejmowania decyzji. 

Miałam wątpliwości, bałam się, czy podołam. Był to ostatni rok magisterki, więc nie tylko trzeba było chodzić na zajęcia, pozaliczać egzaminy, ale także napisać magisterkę i ją obronić. Jest jednak tyle zmiennych w temacie dziecka na studiach, że każda musi podjąć tą decyzję sama, a może ona być bardzo trudna. Oczywiście – w każdej chwili może się okazać, że trzeba ją zmienić. Życie nam ją może zmienić. Ale nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego, więc skupmy się na tym, co możemy. Dzisiaj, wspominając, napiszę Wam o moim procesie decyzyjnym.

Moja historia potoczyła się tak, a nie inaczej, ale Twoja może być całkiem inna i również może mieć happy end. Ten artykuł to nie jest złoty środek. Nie znaczy to, że jestem lepsza, nie znaczy też, że moje propozycje kwestii do rozważenia są jedyne słuszne. Może się okazać, że mimo szczerych chęci studiowanie w ciąży i z bardzo małym dzieckiem może się nie udać – albo przeciągnąć w czasie – i to też jest ok. Szukanie winnych i gdybanie niewiele pomaga, a może bardzo niszczyć.

Studia skończyłam, obroniłam się na 5. Opisuję to z perspektywy kilku lat, dalej jednak na samo wspomnienie czuję ten kołowrotek myśli. Gdybym dziś chciała wrócić na studia, przeszłabym przez te same punkty wątpliwości.

Studiuję i dowiaduję się, że jestem w ciąży

Na początku, kiedy dowiedziałam się o ciąży, byłam bardzo szczęśliwa. Dziecko było oczekiwane. Ale  w związku ze studiami i byciem studentką pomyślałam o konsekwencjach  i możliwych komplikacjach – wtedy poczułam chaos. Czułam i uważam, że to normalne. Za całkiem niedługo miał pojawić się na świecie nowy człowiek. Właściwie, to już był – a ja byłam jego inkubatorem. Najpierw, choć cieszyłam się strasznie, nie wiedziałam, co zrobić z aspektami życia, w których dziecko w brzuchu się pojawiło. Po kolei przychodzą różne kwestie, zmienne, które mogą być podobne, ale już odpowiedzi na nie całkiem inne.

Zmienne to:

  • rodzaj studiów – czy na moich studiach poradzę sobie z obowiązkami, które są i które przewiduję?
  • samopoczucie w ciąży – czy mój stan pozwala na to, żebym ciągnęła studia w trakcie ciąży i po porodzie?
  • wiek – czy w moim wieku ciąża i małe dziecko na studiach jest możliwe?
  • wsparcie bliskich – czy mam się do kogo zwrócić?
  • inne obowiązki – czy dam radę pogodzić je, czy z czegoś zrezygnuję?

Rodzaj studiów

Moje studia nie były zbyt skomplikowane – myślę, że gdybym była na wymagającym kierunku studiów (specjalnie nie wymieniam tu konkretów, bo dla każdego mogłoby to być coś innego, a osoba właśnie z tych kierunków mogłaby źle to przyjąć)… W każdym razie: gdybym uznała, że chcę dobrze przebrnąć przez studia, a mój kierunek byłby naprawdę wymagający, wzięłabym dziekankę (urlop dziekański). Ciąża jest powodem, przez który można się o nią ubiegać, a w każdym razie spróbować, bo pewnie wszystko zależy od uczelni. Warto pozadawać sobie pytania:

Jak radziłam sobie do tej pory i dlaczego tak, a nie inaczej? Co jest w planie na ten i na przyszły semestr? Z kim mam zajęcia? Czy jeśli wezmę urlop dziekański, to czy rok niżej został otwarty kierunek, na którym będę mogła kontynuować studia? Czy ja w ogóle chcę kontynuować studia? Może dziecko to jest właśnie to zdarzenie, które zmusza mnie do podjęcia decyzji, żeby się określić? Przewartościować swoje priorytety?

Jakiekolwiek jednak studia to by nie były – mają egzaminy, są bardziej lub mniej życzliwi studenci i prowadzący. Ciąża na studiach może być dla niektórych… ułatwieniem. Tak, dobrze przeczytaliście. Niektórzy patrzą wtedy na studentkę bardziej wyrozumiale, a niektórzy boją się, że złe potraktowanie może pociągnąć negatywne konsekwencje dla nich. Tak, jakby niektórzy bali się rosnącego brzucha i tego, co może wybuchnąć 😉 Tak więc kiedy byłam w ciąży, często to ja albo inna brzuchata koleżanka spotykałyśmy się ze wsparciem. W kolejkach do promotorki miałam pierwszeństwo. Wykładowcy często odpuszczają brzuchatym. Oczywiście nie wszyscy – niektórzy mogą robić pod górkę, ale po to są starostowie, opiekunowie grupy i inni.  Szukanie pomocy na każdym rodzaju studiów to normalna rzecz.

Samopoczucie w ciąży

Bardzo dobrze czułam się w tej pierwszej ciąży na studiach. Wnoszę tak po opiniach innych kobiet w ciążach, a także moich dwóch następnych, z których każda była nieco trudniejsza, ale i tak przebiegała spokojnie. A poza tym przygotowałam się na najgorsze – i to, co dostałam, było niewielkim ułamkiem tego. W samopoczuciu ważne jest nastawienie. Jeśli założymy, że po ukazaniu się dwóch kresek będzie sielanka i będzie łatwiej, wszyscy nam będą odpuszczać i głaskać, to możemy się bardzo rozczarować, a może i wpaść w depresje. Ciąża to poważna zmiana stanu, w jakim jesteśmy. Ni mniej, ni więcej, ale „produkujemy” właśnie człowieka! To cudowne, wspaniałe,  ale także mocno obciążające nasz organizm. Kiedy dowiadujemy się o ciąży, możemy niewiele o niej wiedzieć lub wręcz przeciwnie – wiedzieć  za dużo. Bez względu na to, co przeczytamy z podręczników, zawsze jest inaczej. Każda z nas przeżywa to inaczej. Mamy inny próg bólu, podejście do jego łagodzenia. To jest punkt, na którym bardzo się możemy przejechać, bo najmniej mamy na niego wpływ. Nawet, jeśli to druga ciąża – może być całkiem inna, niż ta pierwsza. Warto mówić innym szczerze, jak się czujemy, a nie tylko zdawkowe „dobrze, dziękuję”. Myśleć o sobie i przede wszystkim o dziecku.

Jeśli jeszcze nie czytałaś wpisu o moim studiowaniu z dzieckiem,

przejdź tutaj 🙂

 Wiek

Ma znaczenie, czasami nawet bardzo.  Im późniejszy wiek, kiedy pojawia się ciąża, tym bardziej trzeba się liczyć, że raczej będzie nas skłaniać do odpuszczenia. Dziecko na studiach w moim przypadku pojawiło się w młodym wieku, więc nie będę się wypowiadać, jak to jest późniejszym, bo po prostu nie wiem.

Wsparcie bliskich

Absolutnie bardzo istotny punkt. Jeśli nie decydujący, to mocno wpływający na jakość życia z tą decyzją. Dobre słowo, pomoc w tym odmiennym czasie, mogą być kluczowe. Nie chcę mówić, że się  nie da bez pomocy innych, ale ze wsparciem męża, rodziców, przyjaciółek, sąsiadów i innych bycie w ciąży i życie po porodzie z kręgiem zaufanych ludzi jest po prostu prostsze. O tym kręgu pisałam także we wpisie o połogu

Inne obowiązki

Może się okazać, że dziecko na studiach nie jest zaskoczeniem. Wsparcie bliskich wiecie, że macie przeogromne, panie w dziekanacie są miłe ;), wykładowcy dobrze patrzą na brzuszate, ale inne obowiązki mogą Wam uniemożliwić lub znacznie utrudnić podjęcie tej decyzji. Do momentu zajścia w ciążę wiele z nas żyje normalnie. Niektórzy pracują, niektórzy mają inne dzieci. Dziecko może się okazać koniecznością do zrezygnowania lub znacznego ograniczenia z niektórych aktywności. Sama zrezygnowałam z pracy, a właściwie to ją zmieniałam – ale to dłuższa historia i nie o tym teraz. Warto, aby myśleć o tym, co nas czeka na wszystkich płaszczyznach oraz o tym, że one łączą się ze sobą. Nie da się podjąć decyzji w oderwaniu od rzeczywistości. Studia, dzieci, praca, dojazdy, mieszkanie, małżeństwo lub jego brak, przewlekła choroba w rodzinie, budowa domu… Mamy wiele ról – kiedy pojawia się kolejna, jaką jest bycie mamą, trzeba zrobić na nią nieco miejsca.  

Co zrobić po rozważaniach:

  • zapytać ojca dziecka
  • zapytać przyjaciółkę / inna najbliższą osobę
  • zapytać / powiedzieć rodzicom
  • zapytać lekarza
  • zapytać osoby najważniejszej na świecie

Zapytać ojca dziecka

Tak, dopiero w drugiej kolejności zapytać ojca. Dziecko ma wpływ przede wszystkim na nas – kobiety. Na nasze ciało, nasze życie, nasze ograniczenia. Temat studiów najpierw warto rozważyć samej, a potem rozmawiać o tym razem. Nie wyklucza się to ze wspólnym sprawdzeniem, ile jest kresek na teście. U nas tak było. Czekaliśmy przed płytką razem. To było jedno z
naszych najdłuższych pięciu minut w życiu. Potem była radość i żadnych głębszych rozmów o troskach – tacy byliśmy szczęśliwi. Potem do głowy przychodziły mi różne myśli, a następnie się nimi dzieliłam i razem zastanawialiśmy się, co dalej. Prawda była taka, że w sumie już planując, że teraz jest w miarę dobry czas na dziecko, określiliśmy, że temat studiów jest do ogarnięcia, a nawet jeśli tego ogarnąć razem się nie da – nowe to życie jest dla nas ważniejsze, więc i tak ogarniemy.

Zapytać przyjaciółkę  

Przez przyjaciółkę rozumiem tu tę najbliższą osobę po mężu / ojcu dziecka. Może być, że faktycznie będzie to przyjaciółka, a może siostra, a może mama? To zależy, jakie kto ma relacje rodzinne. Warto, aby naszą decyzję przefiltrować. Może się okazać, że przytakną naszemu pomysłowi, może się też okazać, że się sprzeciwią. Jeśli ta osoba jest naprawdę blisko, wie o nas dużo i zależy jej na nas, to jej odpowiedź warto wziąć pod uwagę.

Zapytać / powiedzieć rodzicom (swoim i męża/ojca)

Ja rodzicom powiedziałam już po przemyśleniu. Kiedy im powiedzieliśmy, studia były jedną z pierwszych kwestii, o jakie zapytali. Na moją odpowiedź pokiwali głowami i mówili, że to słuszna decyzja. Potem nieraz mogłam doświadczyć ich wsparcia. Ale sytuacja każdej z nas może być inna. Nie mieszkaliśmy z rodzicami, więc sytuacja mojej ciąży nie wpływała na ich codzienność. Inaczej się ma sprawa, gdy rodzice i przyszli rodzice mają jedno gospodarstwo. Wtedy trzeba rozmawiać. Ostateczna decyzja należy do nas, ale warto pytać i rozmawiać.

Zapytać lekarza

Lekarz ginekolog prowadzący i/lub położna, z którą mamy kontakt, jeśli się nami opiekują – jest teraz osobą, którą warto pytać o radę, bo mogą wiedzieć coś, czego nie widać i nie czuć. Czy są jakieś przeciwwskazania? Na co trzeba uważać? Jak to jest z zwolnieniem lekarskim w związku ze studiami?

Zapytać najważniejszej osoby na świecie

Przewrotnie zostało to dodane na końcu. Na końcu wcale być nie musi.  Niektórzy mogą w ogóle nie mieć tego punktu. Niektórzy od niego zaczną. Chodzi o Boga. Ja zapytałam Go o zdanie. Osoba wierząca w Niego też może. Osoba wierząca w Coś/Kogoś innego może zapytać u swojego Źródła. Możesz zastanawiać się nad tym w swojej głowie na modlitwie, na medytacji. Możesz nie dostać odpowiedzi. Możesz dostać ją po czasie.


Podsumowując: Decyzja ta może być bardzo trudna, a może być całkiem łatwa i wcale nie musi się równać stwierdzeniu: „tak, podołam i będę studiować z dzieckiem”. Może Ci zająć wiele czasu, a możesz postanowić w jednym momencie. I tak, i tak – jest OK. Każdą decyzję można zmienić. Jeśli chcesz usłyszeć więcej lub porozmawiać na ten temat, możesz do mnie napisać w komentarzu poniżej albo prywatnie na adres e-mail.

Powodzenia 🙂