Książki dla dwulatka

Drugie urodziny mojego drugiego dziecka to chyba czas najwyższy na wpis o książkach dla dwulatków. W zestawieniu znajdują się tylko i wyłącznie książki, które mam w domu; które wielokrotnie czytałam, czasem aż do znudzenia; które u nas się sprawdziły. Wiem, że jest jeszcze wiele innych dobrych pozycji na rynku.  Jeśli Ty chciałbyś nam coś polecić – z chęcią sprawdzimy. Ta lista może nie być skończona, być może Ty i następne dzieci uzupełnią ją o kolejne ciekawe książki. Ostrzegam także że te pozycje mogą nie sprawdzić się u Ciebie. Każde dziecko jest inne, Ty i twój sposób postrzegania świata również. Przed użyciem skonsultuj się ze swoja własną intuicją.

Pod nazwą dwulatek rozumiem dziecko w przedziale wiekowym miedzy 19/20 a 30/31 miesiącem życia. Kiedy jest starsze, zaczynamy sięgać po książki dla trzylatków. Ta granica dwóch lat nie powinna być sztywna. Do 19 miesiąca czytamy, a raczej przeglądamy i opowiadamy sobie te dla roczniaków. Kiedy widzę znudzenie tym, co dotychczas pokazuję, inne. Zawsze podążaj za zainteresowaniem dziecka – to dobra zasada zaczerpnięta z Marii Montessori.

  1. Seria: Kicia Kocia

Kicia Kocia to jedna z najbardziej znanych polskich współczesnych bajek na rynku wydawniczym. Dzieci ją uwielbiają, choć dorosłych nie powala ani bardzo prosty tekst, ani specyficzna grafika. Kicia Kocia ma różne przygody, oswaja trudne tematy, które przeżywa dziecko w wieku 2-5 lat. Na stronie 3telnik.pl (a konkretniej <tutaj>)znajdziecie więcej pod konkretnymi tytułami.

Od niedawna mamy także kilka kartonowych książeczek z cyklu Kicia Kocia i Nunuś a także dwie z okienkami, w których Kicia Kocia i Nunuś czegoś lub kogoś szukają.

  1. Mała biała rybka liczy do 11

Recenzję znajdziecie <tutaj>. Bardzo niewiele tekstu, dzięki czemu szybko przewraca się duże, kartonowe strony. U nas czytana często jeszcze przed drugimi urodzinami.

  1. Zaśnij ze mną

Choć nie gra, nie śpiewa i się nie klika, to książka interaktywna. Za książkę interaktywną rozumiem tu taką, w której tekst skłania do określonego działania. Coraz więcej autorów pokazuje, że wcale nie są potrzebne do tego baterie.  Recenzję znajdziecie <tutaj>. Jeśli moje dziecko uśmiecha się do książki, przytula ja i całuje to dla mnie znak, że to był dobry wybór.

  1. Seria: Kastor

Recenzje poszczególnych tomów znajdziecie <tutaj>. Sięgamy po nią bardziej po 24 miesiącu. Bóbr Kastor ma pomysł i wspólnie z przyjacielem Maciusiem realizują go, sporo się przy tym ucząc. Wspólnie między innymi naprawiają rower, majsterkują, sadzą fasolę i pieką babkę. Nasza ulubiona to właśnie „Kastor piecze”. Babkę z przepisu wykonaliśmy tyle razy, że myślę, że możemy już je liczyć w setkach.

  1. Seria: Rok w … Lesie

Każdego roku, każdego miesiąca, w lesie dzieją się cuda. Części z nich wielu z nas nie może zobaczyć i to nie tylko dlatego, że las jest daleko. Leśne życie jest dla nas tajemnicą i dobrze, że tak jest. Chcemy jednak przybliżyć dzieciom świat. Ale książki te są  świetne nie tylko dlatego, że pokazują kawałek życia – choć oprócz nazwy miesięcy nie ma żadnych słów, można ją czytać godzinami. Na jej podstawie można pokazać takie cuda, jak przyczyna-skutek, mały-duży, kolejność zdarzeń, pory roku, zasady zachowania w lesie. Za jej pomocą można bawić się w wiele zabaw. W wyszukiwanie czegoś kategoriami, np. po kolorach, opowiadać o tym, co ktoś robi, liczyć poszczególne rzeczy. Inne części serii to: Rok w przedszkolu, Rok na targu, Rok mieście pokazuje specyfikę tego miejsca i cech z tym związanych.

  1. Seria: Alain Gree

Seria ,w której poprzez duże obrazki pokazujemy dziecku poszczególne kategorie wielu dziedzin. Przy pojazdach – naszej ulubionej i jednocześnie najgorzej wyglądającej książce – pokazujemy dzieciom, że są różne samochody, różne samoloty, pociągi, statki. Przy kolorach dowiadujemy się, jak uzyskać jaką barwę, jaki kolor mają poszczególne rzeczy. Przy literach – jakie rzeczy zaczynają się na daną literę. Książka o wsi pokazuje rośliny, które tam rosną i co z nich powstaje, a także zwierzęta, dzięki którym mamy jajka, mleko, mięso. Tłumaczy też, jakie dźwięki wydają oraz uczy, co rośnie w sadzie.  Poszczególne części pokazują skrawek rzeczywistości, niestety coraz mniej aktualnej. Razem komponują się w całość, uzupełniając wzajemnie, jednocześnie nie powielając informacji. Ta sama kreska sprawia, że seria jest bardzo spójna.

  1. Seria: Siri

Seria o dziewczynce, która robi śmieszne rzeczy. Taka trochę Pippi, bo to w sumie szwedzka bajka, w której dziewczynkę z bujną wyobraźnią spotykają różne przygody.

  1. A co to?

Krótka książka kartonowa z dziurami, które tworzą różne rzeczy, w zależności, po której są stronie.  Mało tekstu, duże obrazki, nietypowe strony – razem sprawiają, że jest to częsta pozycja wybierana przez mojego dwulatka, a nawet czterolatkę, która coraz więcej pamięta. Pamięta do tego stopnia, że jest strona, na której widać pięć jajek, a dopiero na następnej stronie widać zwierzęta, które wykluwają się z jajek. Dziś starała się przypomnieć je sobie i powiedziała poprawnie wszystkie z wyjątkiem ptaszka 😉

  1. Czy chcesz być moim przyjacielem?

Książka Erica Carle, w której mała myszka szuka przyjaciela i pyta wszystkich dookoła, czy chcieliby nim zostać. Oczywiście myszka jest małym, nieśmiałym stworzonkiem, tak więc jej perspektywa najczęściej pozwala na widzenie fragmentu zwierzęcia, a więc np. czeka nas zwracanie się do ogona. W ten sposób przy okazji dowiadujemy się, jak wyglądają ogony różnych zwierząt.

  1. Bardzo głodna gąsienica

Mała, zielona gąsienica zjadła liść, ale dalej była głodna, więc przez następne kilka dni codziennie jadła coraz więcej. Pierwszego  dnia jedno jabłko – strona z jednym jabłkiem jest bardzo przycięta. Drugiego dnia dwie gruszki i też kartka po dwóch gruszkach jest przycięta, a w każdej gruszce znajduje się dziurka, w której idealnie zmieści się paluszek dziecka. Tę książkę trudno jest opisać – ją trzeba zobaczyć, dotknąć. Ma w sobie coś magicznego, bardzo lubię ja czytać. To pierwsza niemateriałowa książka naszej Zosi. Czytać ją można już dużo wcześniej, ale dziecko dopiero w wieku dwóch lat bardziej rozumie, o co w niej chodzi.

  1. Seria: Elmer

Elmer to kolorowy słoń w kratkę. W dżungli, gdzie mieszka, ma mnóstwo przyjaciół, z którymi ma ciekawe i często objaśniające dzieciom pewne kwestie przygody. Po długie historie sięgnęliśmy zdecydowanie po 24 miesiącu życia. Cztery kartonowe książeczki są adekwatne od 19 miesiąca.

Tyle.

Wiem, zaraz będzie: czemu tak mało, gdzie wiersze, gdzie klasyka?

Po pierwsze: dzieci w tym wieku bardzo często lubią czytać w kółko tę samą bajkę. I choć dla rodzica jest to często męczące, dla dziecka to bardzo dobrze, bo to pierwsze ćwiczenia na pamięć. Kiedy dziecko po raz kolejny przychodzi z tą samą bajką, wypowiadając imię głównego bohatera, to ni mniej, ni więcej, mówi Ci: „chcę się uczyć!”. Zapamiętaj te słowa, kiedy będziesz otwierać książkę, na którą już nie możesz patrzeć. Zanim się obejrzysz, dziecko ma już trzy lata, a wtedy robi się trochę bardziej otwarte.

Po drugie: Wierszy nie czytam, tylko ich słuchamy z płyty, a potem powtarzamy na spacerze.

Po trzecie: Jeśli chodzi o klasykę… Klasyka? A kiedy klasyka staje się klasyką? Co z Czerwonym Kapturkiem, Śnieżką i krasnoludkami? Dwulatek niewiele z niej zrozumie, świat przedstawiony w starych bajkach jest fantastyczny, ale często za trudny dla takich maluchów. Odkrywamy go teraz z pierworodną, która zadaje do niego mnóstwo pytań. Na bajki dla czterolatków czas już niedługo.

Jak poznać, że książka się dziecku podoba?

Do 3 roku życia mniej więcej odwrotnie proporcjonalnie, niż wyobrażają to sobie rodzice, jeśli chodzi o sposób, w jaki dziecko się z nią obchodzi. Czytaj: książka im bardziej zdewastowana, tym kochańsza. Naprawdę, jeśli dwulatek ciągnie ją po ziemi, kartkuje i kartkuje, siedzi na niej, chce z nią spać, musi ją mieć przy jedzeniu – w oczach rodzicach niszczy ją. W oczach dziecka jednak traktuje ją trochę jak przyjaciela i nie chce się z nią rozstawać. Na początku upominałam, prosiłam, a nawet kiwałam paluszkiem, z biegiem czasu jednak coraz mniej. W wieku około trzech lat córka była gotowa na zrozumienie, że książki trzeba szanować. Choć serce bolało przy dartych stronach i popisanych długopisem kartkach, nie zabierałam i nie zabraniałam przebywania z książką dlatego, że bardziej mi zależało na pokochaniu obcowania z książkami i czytaniem. Każda miłość ma wzloty i upadki, cienie i blaski, lepsze i gorsze momenty. Jak wszystkie etapy w życiu – i ten wkrótce minął.

Jeśli Ci się spodobało i uważasz, że może to komuś pomóc – miło mi będzie, jak prześlesz ten tekst dalej. Jeśli chcesz coś dodać do Twojej listy, co u Ciebie się sprawdziło – napisz, z chęcią sprawdzimy.