Tego postu też miało nie być, ale jak będę wszystkie wpisy tak samo nazywać, to ciężko będzie cokolwiek znaleźć.

Bez marudzenia i przydługich wstępów – oto książki, które mamy w domu i po które bardzo prawdopodobne sięgniemy w adwencie. Po niektóre codziennie, po inne tylko raz. Piszę to przede wszystkim dla siebie, aby za iks lat mieć podpowiedź, gdy będę chciała sobie przypomnieć, co można kupić komuś tuż przed tym okresem, ale i piszę dla Ciebie – dla inspiracji. Jeśli chcesz dodać coś do tego zestawienia, napisz w komentarzu – ale jeśli chcesz mi w ten sposób wytknąć, że „jak mogłam zapomnieć o tym i tamtym”, to sobie odpuść.

Wiem, ostatnio się taka jakaś niemiła zrobiłam, ale ja to nie zupa pomidorowa, żeby mnie wszyscy lubili. To mój blog, podoba się – bierz, co daję; nie podoba się – pa, pa.

Trochę myślałam, jak to podzielić: czy religijne/niereligijne, bo dostrzegam wartość także w tych książkach, które nie mówią o narodzeniu Jezusa, ale dobrze i ciekawie opowiadają aspekt przyrodniczy zimy, czyli pory roku, która zbiega się z adwentowym czasem.  Czy może pod względem wieku młodsi/starsi i jakoś tak bardzo przypadkiem albo nie przypadkiem wyszło mi, że te, w których poruszany jest temat wiary są dla starszych, a te dla młodszych są bardziej tego pozbawione. Oczywiście granica jest płynna. Ja będę czytała i te, i te z obojgiem dzieci – które będzie słuchało, to jego. Poza tym czasem dzieci starsze wykazują ochotę na coś bardzo dziecięcego, a wiele maluchów zadziwia nas swoja dojrzałością  i nikt nam nie zabroni czytania „Pana Tadeusza” dwuletniemu maluchowi, a nuż ,widelec (albo i łyżka) będzie siedziało zasłuchane z wypiekami na twarzy, a potem już tylko „Nad Niemnem” i „Anna Karenina”, no i „Biblia” – najważniejsza książka. W każdym razie podziały są passe, jest misz-masz, wszystko wymiksowane, ale jeśli pojawia się aspekt wiary, zaznaczam to w krótkim opisie.

Kolejność jest przypadkowa, nie ma tu klucza ani priorytetu żadnego, taki stos miałam i już – poza tym to Ty, rodzicu, uznajesz która jest dla Ciebie akurat teraz potrzebna. Nic nie poradzisz, że dziecko chce tylko Kicię Kocię (tak, pojawi się i ona).

Klikając w tytuł przejdziesz do Ceneo –
tam możesz sprawdzić, gdzie kupić książkę najtaniej.

„GOŚCIE NA BOŻE NARODZENIE” – SVEN NORDQVIST, WYD. MEDIA RODZINA

Pettson i Findus to nasze tegoroczne odkrycie. Dłuższa recenzja pojawi się na stronie 3telnik.pl w grudniu – wypatrujcie. Opowiadanie jest tak wzruszające, że będę pisać, dopóki nie zwilgotnieją mi oczy.

Pettson i Findus chcą wyruszyć na przedświąteczne zakupy – i oczywiście po choinkę. Najpierw muszą odśnieżyć (szczęściarze, mają śnieg). Potem idą po gałązki świerku, żeby rozłożyć je na schodach. Kot Findus, jak ze wszystkiego, robi z tego dobrą zabawę. Jak to z kotami bywa, szybko robi się ona niebezpieczna. Wskutek jego szaleństw na sankach, Pettson nadwyręża nogę. Wracają do domu – nici z zakupów i z wyprawy po choinkę. Pettson zawija swoja nogę w bandaże i robi z niego jakby paczkę. Następnego dnia robią trochę pierników. Kiedy Pettson gotował kaszę myśląc, jak by tu zadowolić Findusa, który widać było, że jest bardzo zawiedziony, że będzie tak mało świątecznie, ktoś zapukał do drzwi. To przyszedł Axel – syn sąsiada, który zawsze pomagał staruszkowi przy odśnieżaniu i innych ciężkich pracach. Kiedy zobaczył nogę i usłyszał od Findusa, że nie mają nic do jedzenia i że drewno się kończy, poszedł po nie i powiedział, że za chwilę wróci. Wrócił ze swoja mamą, potem przyszedł też tata, potem… i tu się kończę, każdy coś przyniósł i… przeczytajcie dalej sami.

„MYSZOREK JORGE I PAPIEŻ FRANCISZEK. PRZYJAŹŃ W SERCU WATYKANU” – STEFANO GORLA, WYD. ŚWIĘTY WOJCIECH

W Watykanie, jak w każdym mieście, są szczury, myszy i inne gryzonie. Pewnego dnia Myszorek Jorge poznaje papieża Franciszka. Do tego prowadzą go liczne przygody – można się dowiedzieć, jakie niebezpieczeństwa czekają na myszy w dużych miastach. Jorge jest bardzo, ale to bardzo ciekawską myszą. Pewnego dnia podczas rozmowy z papieżem dowiaduje się o historii, skąd wzięła się tradycja robienia szopek upamiętniających bożonarodzeniowe zdarzenia. To jest powód, dla którego po nią sięgam. Omijam niektóre zbyt długie fragmenty czasami, bo książka ma dosyć dużo tekstu na stronie. Potem jest jeszcze trochę o badaczach gwiazd, czyli królach, pasterzach i aniołach. Oni też mają śnieg. Cały Rzym w bieli. Trochę się tą pozycją inspirowałam, pisząc swój „Kalendarz adwentowy”.

„KALENDARZ ADWENTOWY” – BARBARA GARCZYŃSKA, WYD. PROMIC

No to tak króciutko: tę książkę też czytamy. Codziennie fragment. Rodzina Nutów,mająca za pierwowzór naszą rodzinę, ale nie dosłownie, bo jednak trochę się różnimy. Czytamy, odpowiadamy na pytania, jak mamy ochotę, czas i warunki – robimy zadanie, układamy puzzle. W tym roku nie jemy czekoladki, ale też nie odmawiamy sobie innych słodkości – codziennie podwieczorek z domowych wypieków. Zamiast  z czegoś rezygnować, w tym roku postanawiamy sobie robić więcej dobra. Miałam rok, żeby to przemyśleć i dzisiaj napisałabym ten pierwszy rozdział inaczej. Niemniej książka godna polecenia 😉

„CECYLKA KNEDELEK I BOŻE NARODZENIE” – JOANNA KRZYŻANEK, WYD. JEDNOŚĆ

Najpierw mamy opowiadanie świąteczne, a potem zbiór przepisów – takich dosyć prostych, do robienia z dzieckiem: na pierniczki, ciasteczka, choineczki do przygotowania przed Światami.

Opowiadanie jest właśnie o tym ,że nie może być świąt bez choinki. A także o tym, że są różne rodzaje choinek. Co się okazuje na końcu, to głowa mała…

„BOŻE NARODZENIE”

To jest bardzo proste opowiadanie, zaczynające się od tego, jak to przyszedł Archanioł Gabriel i powiedział Maryi, że zostanie matką Boga. Potem Maryja z Józefem jadą do Betlejem, nie znajdują miejsca w gospodzie… zresztą chyba nie muszę Wam opowiadać, jak to było. Ciekawa jest perspektywa, bo wszystko widzimy oczami gołębi. Mama gołąb tłumaczy wszystko małemu gołąbkowi. Nietrudno się domyślić, że tu mamy mocną wersję religijną, bo biblijną, ale po dziecięcemu.

„ŚWIĘTA DZIECI Z DACHÓW” – MÅRTEN SANDÉN, LINA BODÉN, WYD. ZAKAMARKI

Od tego się zaczęłam mój pomysł na 24 opowiadania. Książka mi się podobała, ale właśnie brakowało tego aspektu wiary… Recenzję możecie zobaczyć na 3telnik.pl 🙂

„KROWA MATYLDA I ŚNIEG” – ALEXANDER STEFFENSMEIER, WYD. MEDIA RODZINA

Dla najmłodszych, którzy lubią krowę Matyldę. Jest Wigilia. Krowa Matylda, będąca krową pocztową, z przygodami trafia do domu. Listonosz sam robi wszystkie prezenty – i właśnie to w tej książce chcę pokazać dzieciom. Nie trzeba nic kupować, jeśli się postaramy, możemy zrobić i dać naprawdę fajne prezenty, gdyż liczy się gest.

„ZIMA NA ULICY CZEREŚNIOWEJ” – SUSANNE BERNER ROTRAUT, WYD. DWIE SIOSTRY

Jesteśmy fanami Ulicy Czereśniowej, tej książki nie mogło więc zabraknąć. Tutaj tradycje świąteczne i zimowe trzeba po prostu wypatrzeć. Każdy widzi to, co chce. Jedni śnieg ,inni wyprzedaże, jeszcze inni choinki, jarmark świąteczny, ale niektórzy zobaczą też 4 świece na wieńcu adwentowym lub aniołki.

„ŻUBR POMPIK. TROPY NA ŚNIEGU” – TOMASZ SAMOJLIK, WYD. MEDIA RODZINA

Ta książka świetnie opisuje to, co się dzieje w lesie w zimie. Kto zasypia, kto nie, i co z tymi tropami? Jak się szybko ogarnę, to recenzja będzie może jeszcze w grudniu.

„JANO I WITO. ZAPACH ŚWIĄT” – WIOLA WOŁOSZYN, WYD. MAMANIA

Ala przyszła zobaczyć choinkę. Kiedy dzieci szukają choinki, znajdują rzeczy podobne do niej, ale na końcu udaje im się znaleźć prawdziwie pachnącą choinkę. Choć – niestety – nie pachnie jak te kartki z Avonu, bo po kilkunastu przetarciach kartki w książce ja już nic nie czuję… a szkoda…

„BOŻE NARODZENIE. OBRAZKI DLA MALUCHÓW”, WYD. OLESIEJUK

To też była mała inspiracja do mojego „Kalendarza…”. Tutaj znajdujemy tradycje, aczkolwiek mam wrażenie, że są one mocno wymieszane, tak niepoukładane. Zaczyna się choinką, potem jest stajenka, potem mamy zwiastowanie, narodziny Jezusa, po czym przeskakujemy do pieczenia pierniczków. Następnie mamy pisanie listów do świętego Mikołaja i potem znowu ubieranie choinki, dalej znowu czytającego listy Mikołaja, po chwili indyka, potem znowu stajenkę, kolędy i znowu Mikołaja. Bardzo mi się książka podoba, ale odczuwam chaos, który postanowiłam uporządkować.

„101 DALMATYŃCZYKÓW” – DODIE SMITH, WYD. MAMANIA

Przed świętami rodzą się małe dalmatyńczyki, jednak porywa je zła Cruella. Pongo i Missis ruszają po swoje dzieci. Magicznie, z pomocą przyjaciół, udaje im się powrócić ze szczeniakami do domu swoich państwa w Wigilię. Państwo Dearly liczą, i liczą, i doliczają się 101 dalmatyńczyków, ponieważ psy uratowały wszystkie szczeniaki, które miały zostać przerobiony na futro. Tę książkę wybrałam na rzecz ukazania walki dobra ze złem, w której to zawsze pomaga nam wsparcie przyjaciół.

„KICIA KOCIA. ZIMA” – ANITA GŁOWIŃSKA, WYD. MEDIA RODZINA

Tak, tak, wiem, że czekaliście 😉 Ten tytuł wybrałam ze względu na to, aby w prosty sposób pokazać aktywności zimowe: sanki, śnieżki, bałwan i te sprawy. Tak, wiem szykuje, się taka zima stulecia, że nawet rękawiczki będą niepotrzebne, ale można też wrócić wspomnieniami do własnego dzieciństwa i na pytanie co to jest śnieg poopowiadać, że „za moich czasów”…

„ELMER I SŁONIĘTY MIKOŁAJ” (W: „ELMER. KOLOROWE PRZYGODY”) – DAVID MCKEE, WYD. PAPILON

Tutaj również zaglądamy ze względu na aktywności zimowe na śniegu, ale także dlatego, że lubimy Elmera. Jest to także pierwsze opowiadanie, w którym Mikołaj zabiera prezenty i potem je rozdaje. Jest to świetne ukazanie ciągu przyczynowo-skutkowego. Nic nie bierze się z powietrza. Trzeba dać, żeby mieć. Trzeba mieć, żeby dać.

„ROK W PRZEDSZKOLU” – PRZEMYSŁAW LIPUT, WYD. NASZA KSIĘGARNIA

Książka bez słów. Tak, jak przy Ulicy Czereśniowej, tutaj również trzeba dostrzec różne szczegóły świąteczno-zimowe.

„ROK W LESIE” – EMILIA DZIUBAK, WYD. NASZA KSIĘGARNIA

Ostatnio książka bez obrazków. Zima w lesie. Kto śpi, kto nie śpi, a jak nie śpi, to co robi 😉

„GORĄCZKA LODU”, WYD. AMEET

Mając mała dziewczynkę w domu i będąc wraz z nią fankami „Krainy lodu”, przerabiamy także różne książki z Elsą, Anną i resztą ferajny.