Mama Mia! Gramy w pizzę!

Większość rodziców zaczyna od „Grzybobrania” w wieku czterech lat. Najczęściej świadomie, cierpliwie tłumacząc dziecku zasady. I pewnie też byśmy tak zrobili… Ale my rzadko kiedy jesteśmy tacy, jak większość.

Grę „Pizza XXL” (stworzoną przez Łukasza „Wookie” Woźniaka) kupiliśmy przypadkiem i raczej dla siebie.  Kiedy jednak przyszła wraz z liczydłem i puzzlami dla Zosi, ona zainteresowała się właśnie nią. Otworzyliśmy, przeczytaliśmy zasady.

A według zasad gry:

Mamy dwa warianty gry do wyboru. Tasujemy pizze i każdemu rozdajemy po jednej. Składniki (również zakryte) układamy w kwadrat 4 x 4. Celem gracza jest odsłanianie kafelków w taki sposób, by odsłonić TYLKO te znajdujące się na jego pizzy oraz przynajmniej jeden ser. Odsłonięcie niepotrzebnego elementu lub muchy kończy turę gracza. Należy wtedy zakryć wszystkie kafelki i bez mieszania ich następuje tura kolejnej osoby. Jeśli ktoś odkryje właściwy zestaw, dobiera nową pizzę, a poprzednią zakrywa jako zdobyty punkt. Partia trwa do zdobycia przez kogoś 3 pizz.

Pizze oczywiście tasujemy i odkrywamy 3. Układamy je na środku stołu obok składników ułożonych w zakryty kwadrat 4 x 4. Gracze kolejno odkrywają po jednym składniku. W momencie, gdy odkryto składniki potrzebne do stworzenia jednej z odkrytych pizz (i co najmniej jeden ser) gracze muszą szybko przyklepać daną pizzę. Kto zrobi to pierwszy otrzymuje ją jako punkt. Następnie odkrywana jest kolejna pizza, a składniki są zakrywane i mieszane. Partia trwa do zdobycia przez kogoś 3 pizz. [1]

Rozpoczęliśmy grę. Trzylatka nie potrafiła załapać ani jednego, ani drugiego wariantu gry dlatego wymyśliliśmy trzeci.

Każdy z nas otrzymał losową pizzę. Na stole leżą zakryte składniki wraz z muchami. Kolejno według wskazówek zegara odkrywamy składniki, jeśli ktoś trafi na muchę lub na składnik, którego nie potrzebuje kolejka przechodzi na druga osobę. Kiedy zostaną odkryte wszystkie składniki twojej pizzy jako pierwszej osoby, odkładasz Twoją pizzę na bok jako Twój punkt i bierzesz nową. Gramy do trzech pizz.

Czego uczy gra?
– czekania na swoją kolej
– słownictwa niecodziennego*
– przestrzegania zasad
– rywalizacji

*Niecodziennie jemy pizzę 😉 więc salami, bazylia, oliwki, szynka, ser (których też nie jemy codziennie) jest dla mnie słownictwem niecodziennym. A, i zapomniałam o musze, której nie jemy – żeby nie było 😉

Gra najprostsza z możliwych, ale radość Zosi przy odkrywaniu kartoników, mówiącej „mucha, mucha, ale muchy nie jemy” i pełne satysfakcji „wygrałam!” są tak zaraźliwe, że było warto. Już nie możemy się doczekać, kiedy będziemy z nią grać w bardziej skomplikowane gry, jak Carcassonne, Dixit i inne.

Tak, wiemy że pizza jest uznawana za fast food i to taki mało eko, pro i co tam jeszcze jest. Ale czy grzyby są lepsze? Poza tym potem opowiadaliśmy jej, że ludzie którzy mieszkają we Włoszech bardzo lubią pizze. Nie bardzo ogarniam, czemu XXL, skoro części do gra są takie malutkie. Swoja drogą, to chyba jedyna wada tej gry.

Aha, gwoli wyjaśnienia: kiedy graliśmy z Zosią pierwszy raz, miała 2 lata i 8 miesiecy.

Osobiście bardzo polecamy jako pierwsza planszówkę.

[1] Opis gry został zaczerpnięty z serwisu boardtime.pl, na którym było to najsensowniej i przystępnie wytłumaczone.