Nie od razu Kraków zbudowano

Współczesny świat tak bardzo pędzi do przodu, że wszystko chcielibyśmy mieć na już, teraz, a najlepiej na wczoraj. Chciałabym móc powiedzieć, że mnie to nie dotyczy, niestety jest inaczej. Chciałabym, pewnie jak każdy, żeby wszystkie strefy życiowe były poukładane i jeszcze żebym miała czas, by rozwijać wszystkie pasje. Chciałabym ciągle się rozwijać, ale bez wyrzutów sumienia, że kogoś lub coś zaniedbuję. Chciałabym, żeby te wszystkie moje genialne pomysły spełniał się mocą tego, że o nich myślę.

Ale moje nawet najszczersze chęci nie popchną niczego naprzód bez mojego działania, – i to racjonalnego działania. Jakiś czas temu pisaliśmy o planowaniu i o dobrym przygotowaniu się do dnia. Są dni, że wszystko idzie u nas jak w zegarku, regularnie, rytm toczy nas czas dzień za dniem, ale przychodzą także chwile, w których bez żadnego konkretnego powodu wszystko się sypie jak domek z kart postawiony na piasku, a basze cele toną w zlewie pełnym brudnych naczyń.

Niektóre rozwiewają się jak dym spalonego garnka, inne rozmazują się jak plama z malin zrobiona małą łapką na świeżo wyprasowanej koszuli. Tak bywa, takie jest życie. Wtedy przypominam sobie nie wiem już przez kogo powtarzany frazes: „Nie od razu Kraków zbudowano”. Wiele naprawdę dobrych pomysłów służących ludziom wymaga czasu, elastycznego planu (czyli takiego, który można pozmieniać), wysiłku, często pomocy lub współpracy ludzi z krwi i kości o zaletach i wadach, a nie mechanicznych robotów, którymi Ty i ja też nie jesteśmy.

Ja nie mówię, żeby porzucać swoje cele czy marzenia, ale żeby czasem dać sobie odpocząć. Czasem odpuścić, pozwolić sobie na odrobinę luzu. Dbać o higienę także mózgu, dać sobie czas, być wyrozumiałym: dla siebie, swojego ograniczonego ciała i umysłu.

Wiosenna pogoda sprzyja odpoczynkowi, tak więc niech Twoim obowiązkiem na tę porę roku stanie się codzienna dawka relaksu – bo nie od razu Kraków zbudowano. Poza tym Kraków, jak każde miasto, zbudowano cegiełka po cegiełce. Tak samo i nasze wspaniałe projekty to kolejne cegiełki lub kroki i nawet stawiając dwa kroki w przód i jeden w tył dotrzemy do celu szybciej niż sprintem, podczas którego w połowie drogi okaże się, że pędzimy nie tą trasą, którą potrzeba.

Wiele rzeczy budzi podziw, choć wydają się być takie proste i trudne zarazem. Maraton przebiegnięty w 4-5 godzin wymaga tysiąca regularnych treningów. Postawienie bloga to jakieś osiem godzin roboczych, ale dotarcie do ludzi to codziennie co najmniej kilkanaście-kilkadziesiąt minut. Przeczytanie książki też oscyluje w okolicy 4-5 godzin, a jej napisanie wielu wydawać by się mogło, że wymaga kilku tysięcy godzin. Wie o tym każdy, kto musiał napisać pracę magisterską 😉

Niemniej jednak, każdy z powyższych przykładów, jak i wiele innych ambitnych celów czy olbrzymich zadań, które sobie sami wyznaczyliśmy (lub które nam narzucono) można podzielić na owe małe cegiełki, które już nie są tak straszne i które z pewnością jesteśmy w stanie postawić. I nie pozostaje już nic innego, jak tylko obserwować, jak z naszych małych zadań powstaje spora budowla. Nie bójmy się być architektami naszego życia – przecież nie od razu Kraków zbudowano! 😉

Źródło fot.: bruk-styl.pl