Chrzciny: „zastaw się, a postaw się” czy minimalizm w stylu „najdroższa była świeca”?

Całe szczęście, że ta wielka, huczna impreza, z której gwóźdź programu – czyli dziecko – nic nie rozumie, już dawno za nami. Cieszę się z tego bardzo (zarówno, że to za nami, jak i że Zosia została ochrzczona). Było to dla nas przeżycie, choć chyba mniejsze niż się tego spodziewałam, może przez nerwy i stres.

Czytaj dalej »Chrzciny: „zastaw się, a postaw się” czy minimalizm w stylu „najdroższa była świeca”?

Położna po porodzie – jak się przygotować do wizyty

Położna to osoba która swoim doświadczeniem i wiedzą pomaga kobietą urodzić. Jednak często jej pomoc nie kończy się na sali porodowej. Położne patrolują i sprawdzają stan psychofizyczny kobiet również po porodzie. W Polsce kobiece przysługuje po porodzie 6 wizyt patronażowych położnej. Jak się do takiej wizyty przygotować? W czym może nam pomóc? O co pytać by jak najlepiej wykorzystać taką wizytę? Spróbuję na to odpowiedzieć w poniższym tekście. 

Czytaj dalej »Położna po porodzie – jak się przygotować do wizyty

Reakcja na duszenie dziecka ;) – czyli z Zosią w chuście

O samych chustach napiszemy kiedy indziej osobny wpis – dziś opowiemy o rekacjach ludzi na zamotane dziecko. Ile ludzi, tyle rodzajów reakcji w pełnym spektrum: od zdziwienia i niedowierzania przez teksty, typu „czy to dziecko się nie zadusi”, „czy mu wygodnie” itp. Wszystkie panie wszem i wobec informujemy, że chustonoszenie jest bezpieczne, a dziecko blisko rodzica jeszcze szczęśliwsze. Dość często wędrujemy z Zosią w chuście, natomiast wyjazd do Warszawy był z góry przesądzony pod tym względem – po co telepać się pociągiem przez pół Polski z wózkiem, skoro o wiele mniej miejsca zajmuje chusta, a w dodatku jest wygodniejsza, praktyczniejsza itp.

Czytaj dalej »Reakcja na duszenie dziecka 😉 – czyli z Zosią w chuście

Cel na mapie: Warszawa

Święta, święta, i po świętach. Choć tym razem nawet śnieg był 😉 Korzystając z urlopu postanowiliśmy nie tylko odwiedzić rodzinę, ale też wybrać się w dalszą wędrówkę po Polsce. Tym razem naszym celem na mapie, a zarazem pierwszym miastem, które Zosia zwiedza z nami, została Warszawa.

Czytaj dalej »Cel na mapie: Warszawa

3, 2, 1… Akcja ewakuacja, czyli rodzimy! :)

Tak, tak zapewne podobał wam się zeszło tygodniowy wpis taki śmieszny i wesoły. Teraz to sobie może chojrakować jak każdy facet, a co tam dodajmy jeszcze ulubiony tekst ojców „rodziliśmy” A parę miesięcy temu nie widział na trzy metry i ledwo trafił na korytarz takie krokodyle łzy szkliły mu oczy. Teraz trochę poważniej mój punkt widzenia tego wydarzenia.

Czytaj dalej »3, 2, 1… Akcja ewakuacja, czyli rodzimy! 🙂

Święta poznańsko-śląskie: drapane jaja kontra maślane barany

Jeden kraj, jedna religia, ba! – nawet podobny system wartości – ale to za mało. Jesteśmy zleksza różni kulturowo, jeśli chodzi o święta. Wyraźniej zaznacza się to przy świętach Bożego Narodzenia, ale o tym napiszemy w grudniu. Teraz, z racji zbliżającej się Wielkanocy, opowiemy co nieco o tychże Świętach w naszym wykonaniu.

Czytaj dalej »Święta poznańsko-śląskie: drapane jaja kontra maślane barany

Mission Impossible na oddziale, czyli jak zostałem ojcem

Tom Cruise ze mnie żaden. W ogóle „ja” i „aktor” średnio ze sobą w moim przypadku współgrają. A jednak są w moim życiu – jak i najpewniej w życiu każdego z Was – takie chwile, których ekranizacja robiłaby furorę w Hollywood, a o główne role biłyby się gwiazdy światowego formatu. Ich pech – główne role obsadziliśmy sami, a reżyserem jest Bóg, Los, Przypadek lub ktokolwiek inny, kogo uważamy za stosowne posadzić na krzesełku z klapsem w ręce. Jedną z takich chwil był właśnie poród – a ściślej nie sam moment przyjścia Zosi na świat (choć to wiekopomna chwila, wspomnicie moje słowa!), a wszystkie wydarzenia go poprzedzające. Zacznijmy jednak od początku…

Czytaj dalej »Mission Impossible na oddziale, czyli jak zostałem ojcem