Post

Ilustracja autorstwa Eweliny Jaślan-Klisik pochodzi z książki pt. „Kalendarz wielkopostny

Post w Wielkim Poście powinien mieć miejsce szczególne, a jednak z dziećmi jakoś trudno pościć, powiedziałabym nawet… trochę kontrowersyjnie?

Post małych dzieci

Dzieci do 12 lat post nie obowiązuje. Nie oznacza to jednak, że pościć nie mogą. Tak samo, jak nie mają obowiązku Mszy niedzielnej do 7 roku życia, a jednak często je na Mszę zabieramy ( w każdym razie my). Chcę pokazać swoim dzieciom, czym jest post i pozwolić pomóc w dobrowolnym uczestniczeniu w praktyce postu. Oczywiście nie trzy posiłki dziennie, czy o chlebie i wodzie. W takim razie jak? Czytaj dalej.

A mięsko?

Piątek bez mięska/szyneczki jest już u nas standardem – tak normalnym, że dzieci właściwie tego nie zauważają. Post to nie głodówka, post to rezygnacja – ale nie z jedzenia całkowicie, a z pewnych produktów. Mięso czy produkty zwierzęce można na jeden-dwa dni zastąpić innymi.

Chleb i woda

Najprościej mówić o poście z dziećmi poprzez przykład. Dlatego w rozdziale o poście na talerzu taty znajduje się chleb, a obok woda, co automatycznie wywołuje dyskusję z Małgosią na ten temat. Chcemy zrobić podobnie i Was też do tego zachęcamy. W Małgosi budzi się wrażliwość na post, jestem ciekawa, czy obudzi się w Zosi. Oczywiście nie postawimy chleba i wody przed dziećmi, tylko przed sobą, a one będą mogły to zauważyć i zapytać.

Post od…

Pościć nie trzeba tylko przez niejedzenie. Post to rezygnacja, a zrezygnować można z innych rzeczy. Z bajek, z kawy (dzieci ze zbożowej;)), ze słodkich podwieczorków… Z czegoś, co jest dla nas przyjemne, ale niekoniecznie niezbędne do życia. Warto zrezygnować z czegoś, ale nie dla samego rezygnowania, tylko po to, aby to czemuś służyło. Rezygnując z kawy i telewizji, zwalniamy czas, który na nie przeznaczaliśmy. Nie ma większego sensu rezygnować np.  z czytania, bo choć czytanie jest przyjemne i niekonieczne, to co nam da nieczytanie? Więcej szkody niż pożytku. Dorośli mogą zrobić sobie post od mediów społecznościowych czy szumu informacyjnego. Czas, który się odzyska, warto poświęcić dzieciom lub na pomoc innym. Nie mówię tego, żeby komuś coś dyktować, tylko żeby pokazać dzieciom, że korzystamy z komórki mniej. Kiedy stałością była podwieczorkowa kawa, dzieci mogą zauważyć, że dziś jest inaczej.

Głodny znaczy zły, a może tylko bardziej wrażliwy?

Post jako mniejsza ilość jedzenia lub określonych produktów, do których nasz organizm był przyzwyczajony, może powodować, że reaguje on inaczej. To takie oczywiste, ale często zapominamy o tym w trakcie dnia postnego. Jeśli standardowo jemy 5 posiłków i ograniczymy je do trzech lub jeśli nagle zrezygnujemy całkowicie z mięsa, produktów odzwierzęcych czy glutenu, kawy bądź cukru, to nasze ciało ma prawo trochę się na tę zmianę buntować poprzez częste informacje o głodzie w głowie czy nieustanny marsz w żołądku. Można z tym walczyć, a można to po prostu przyjąć, zaakceptować, że dziś jesteśmy bardziej wrażliwi i właśnie w ten dzień, w związku z gorszym samopoczuciem, nie wymagać od siebie za dużo. Także o tym gorszym samopoczuciu porozmawiać z dziećmi. Mówić im o uczuciu głodu, mówić im, jak funkcjonuje wtedy ciało.

Dlaczego?

Dlaczego warto pościć? Odpowiem nie rozjaśniając zbyt wiele. Na to pytanie każdy musi znaleźć odpowiedź sam. Racjonalnych  i nieracjonalnych powodów mogę Wam tu wymienić kilka, ale każdy musi znaleźć swój własny. Dopóki tak się nie stanie, wszystkie będą się wydawać bezsensowne. Ja też tam kiedyś byłam i post wydawał mi się średniowieczną praktyką. Nie tylko ten związany z jedzeniem.

Jak powiedziałam, wymieniam kilka. Przeczytaj, może się odnajdujesz w jednym lub kilku, a może Twoich powodów nie ma, ale są w Twojej głowie lub sercu. One są tak samo ważne, jeśli prowadzą do czegoś dobrego.

A zatem:
– dla zdrowia
– dla Jezusa
– dla innych
– dla siebie
– dla urody
– dla poczucia empatii z głodującymi
– dla zebrania pieniędzy na potrzebujących
– dla zasady
– dla sprawdzenia siebie, czy potrafię
– dla tradycji
– z przyzwyczajenia
– bo mama kazała
– ze strachu przed karą
– w oczekiwaniu na nagrodę
– dla zakładu
– z ciekawości

Post to nie środek do manipulacji

Nie polecam łączenia postu dzieci z karą lub nagrodą.

„Dziś nie zjesz ciastka na podwieczorek, to jutro będziesz miała dwa.”

„Nie możemy dzisiaj jeść, bo Pan Bóg się obrazi.”

Takie traktowanie dzieci nie uczy dzieci postu, a zaburzeń odżywiania i skrzywia ich spojrzenie na wiarę. Taki post nie ma sensu i bardziej szkodzi w relacji z Panem Bogiem niż pomaga.

Przygotowanie do Postu

Warto ułatwić sobie poszczenie poprzez przygotowanie produktów, które będziemy jeść. Trudno jest zrezygnować z produktów odzwierzęcych, jeśli wypełniona jest nimi lodówka. Trudno oczekiwać od dziecka, że będzie chciało zrezygnować ze słodkości, stawiając na stole lub w innych widocznych miejscach ciastka czy cukierki. Trudno zrezygnować z szumu informacyjnego, jeśli radio lub telewizja ciągle są włączone. Zaopatrz się, wyłącz, schowaj. Patrzenie na ulubioną przekąskę i mówienie sobie „dzisiaj będę pościć, nie zjem Cię, choć tak bardzo chcę” to nie post – to masochizm i strata czasu który mieliśmy przecież odzyskać na coś innego.

Czasem lepiej odpuścić

Lepiej ominąć temat postu, jeśli: uważamy, że dziecko nie chce, czujemy, że jest za małe, nie chce nam się, mamy trudny czas w życiu. Wymówki? Może tak, ale Wielki Post to taki czas szczerości – dobrze by było, żeby była to także szczerość ze samym sobą. Tak, jak niedobrze jest zmuszać dziecko do postu, tak równie niewłaściwe jest zmuszanie siebie do pokazywania mu tej praktyki wiary. Wówczas na pewno nie wypadnie to zbyt atrakcyjnie i przekonująco. Przeprowadzka, zmiana pracy, narodziny, ale też przewlekła choroba kogoś bliskiego z rodziny, ktoś w szpitalu z najbliższego otoczenia, depresja nasza lub kogoś z bliskiego otoczenia dziecka – to może być nie najlepszy czas na pokazywanie postu. Może, ale nie musi. To Wy jako rodzice najlepiej wiecie, co i w jaki sposób podane będzie najlepsze dla Was i Waszych dzieci.  Tego wpisu o poście też być może nie potrzebujecie, ale pytaliście o niego – więc napisałam i mam nadzieję, że komuś pomoże 🙂 Jeśli znasz taka osobę, proszę, prześlij jej link.