Kwarantanna mija i powoli odchodzi w zapomnienie. Lokale otwarte. W sposób ograniczony, ale coraz mniej, można się spotykać. Przez długi jednak czas nie można było, a dla wielu ludzi z większego ryzyka, chorych przewlekle, z mniejszą odpornością, “kwarantanna” dalej trwa.
Stworzyłam ten wpis dla tych wszystkich, ale także dla wielu rodziców – szczególnie małych dzieci – którzy i bez kwarantanny mają mniejszą wolność w randkowaniu na mieście.

Mamy swoje sposoby na wieczór, kiedy dzieci zasną, a my chcemy spędzić ze sobą trochę czasu. W końcu od 5 lat nasze wyjścia są rzadkie. Z jednej strony muszą takie być, z drugiej strony – chcemy, żeby tak było. Dzieci są małe i chcemy być najważniejszymi opiekunami dla nich, tak po prostu. Pewnego jednak wieczoru, właśnie w tej kwarantannie, kiedy chwile we dwoje były tak ważne i mogły dać odskocznię od dziwnej rzeczywistości, chciałam poszukać jakiegoś pomysłu na odmianę. To, co znalazłam, było tak kiepskie, albo ja tak źle szukałam, a może i jedno, i drugie, że stwierdziłam, że sama napisałabym o tym lepiej. Może szukałam zbyt krótko, ale i tak chciałam podzielić się swoimi pomysłami – i tak powstał ten wpis.
To pomysły na randki dedykowane przede wszystkim małżeństwom z małymi dziećmi, ale i inne typy związków znajdą tu może coś dla siebie?

1. Kino domowe + pasujące do tego jedzenie

Dla przykładu: francuska komedia + francuskie jedzenie, chiński film + chińszczyzna

Wspólne oglądanie filmów to rozrywka, którą można robić wspólnie tak po prostu. Można jednak zrobić z tego randkę. Założyć czerwoną sukienkę, białą koszulę (nie trzeba prasować, może niech to będzie taka niedoskonała randka?) i zamówić albo zrobić quesadillas, szakszukę, salsę z nachosami… albo po prostu popcorn, czy otworzyć orzeszki, jeśli tylko na tyle macie chęci, czas czy ochotę. Albo jabłko, marchewkę, kalarepkę, jak jesteście na diecie lub preferujecie taki styl życia i żywienia. Podstawą jest oczywiście, tak jak w kinie, wyłączenie komórek!

2. Wspólne gotowanie lub zamówienie jedzenia

Romantyczne może być także wspólne gotowanie. Samo przygotowywanie i jedzenie może być randką. Można odmienić wspólnie spędzony czas w kuchni z szybkiego nakładania na talerze w powolny proces obróbki cieplnej 😉 Ja wiem, że po całym dniu może się nie chcieć, ale nie trzeba planować dania do walki o miano szefa kuchni. Można wspólnie przygotować kolację, która może być jutrzejszym (lub na inny dzień) obiadem. Rzadko robimy taką randkę, ale nigdy nie byliśmy po niej głodni 😉

3. Planszówkowy wieczór

Dla tych, którzy lubią gry i gierki 😉 My lubimy grać. Żeby granie uromantycznić, wystarczy zapalić świece, wyciągnąć czekoladę i/lub coś (do niej) do picia 😉 Odkąd mamy trójkę dzieci, gramy w planszówki dla dorosłych tylko trochę częściej niż wychodzimy na randki z domu – więc jak już gramy, to staramy się zaplanować to tak, aby nas to zbliżało i budowało nasz związek. W większość gier, nawet tych nie kooperacyjnych z założenia, rozgrywamy je tak, by sobie pomóc i by każdy wyszedł usatysfakcjnowany. Nie mamy specjalnych gier małżeńskich, ale i te zwykłe jak Carcassonne, Catan czy Kakao dają nam dużo radości. Siadamy albo blisko siebie, jeśli tak pozwala plansza, albo naprzeciwko i gramy, starając się patrzeć sobie w oczy. Przy grze często przychodzą wspomnienia, jak graliśmy w to pierwszy raz, albo jak kiedyś graliśmy i stało się to czy tamto, jak kiedyś graliśmy z tymi i tymi osobami, jak kiedyś zasnęliśmy przy grze… 😉

4. Wspólne czytanie

Musiało się pojawić. Dziwne, nietypowe. Ale wspólne czytanie wraz z czytaniem sobie zabawnych, ciekawych, poruszających fragmentów może bardzo zbliżyć. I to nie musi być książka romantyczna. My zaśmiewamy się przy kryminałach i książkach popularnonaukowych, a jakie wyzwalające dobry humor potrafią być poradniki! Leżymy, czytamy, jesteśmy blisko siebie – czego chcieć więcej?

5. Oglądanie zdjęć

Uwaga, jeśli próbujecie od dwóch lat wywołać nowe zdjęcia, ale – no właśnie, dzieci… – to może to być fatalny pomysł. Ale jak już Wam się udało, albo nie macie z tym problemów i na bieżąco ogarniacie selekcję i obróbkę zdjęć, to warto powspominać. Tak już jest, że wywołujemy te najlepsze ujęcia, oddajemy do fotografa najlepszą wersję urywków swojego życia. Marne szanse, że znajdą się tam chwile, kiedy jesteście dla siebie niemili, dzieci się kłócą, bałagan w domu i inne małe tragedie codziennego życia. Warto dostrzec i docenić siebie i swój związek z tej pozytywnej strony. Kiedy na co dzień wiele sobie zarzucamy, potykamy się, czasem przytłoczeni jesteśmy tymi fake newsami, warto wpuścić trochę światła. Rozświetlić noc przez roześmiane buzie dzieci, przez piękne ujęcie z wesela, przez radosny moment chrztu, przez zabawny wakacyjny obrazek z Rodos 😉 Zwykłe – niezwykłe momenty mogą zrobić magię w sercu i duszy, a potem… niech się dzieje 😉

6. Wieczór marzeń

Mniej więcej raz, dwa razy w roku robimy sobie wieczór marzeń. Najpierw wypisujemy sobie nowe marzenia, każdy sam, na kartce. Marzenia, które teraz mamy w głowie, w związku z obecną sytuacją w naszym życiu, ale też to, co nam się marzy w dalekiej przyszłości. Potem czytamy je sobie sprawdzając, czy jakieś się powtarzają, czy myślimy o tym samym, czy całkiem co innego chodzi nam po głowie. Cieszymy się i z tego, że wpadliśmy na to samo, i z tego, że każdy z nas ma swoje własne, małe i duże pragnienia, tylko dla siebie. Potem sprawdzamy z list poprzednich, jak nam poszło – czy udało się coś zrealizować. Z niektórych się śmiejemy, bo coś, co kiedyś było marzeniem, dzisiaj jest codziennością, a czasem nawet trochę nas uwiera. Na widok innych wzdychamy, bo ciągle jeszcze nie ich czas. Oczywiste, że niektóre powtarzają się wciąż na nowo, a inne się dezaktualizują niezrealizowane – odpuszczamy je, ale nie kasujemy, bo może kiedyś wrócą, jak moda na dzwony? Pijemy w przy tym dobrą herbatę, przegryzamy jabłkiem, przytulamy się do siebie, czując bliskość myśli i ciał.

Tak po prostu, po przyjacielsku, w tym naszym małżeństwie. Więcej o marzeniach przeczytacie tutaj.

7. Poranne chwile

Taka randka w domu, rano. Czasem mamy takie dni, że wieczorem jesteśmy padnięci, czasem zasypiamy razem z dziećmi. Fenomen poranka i wczesnego wstawania daje poczucie dobrze rozpoczętego dnia. Jeśli położymy się wcześniej spać, to najczęściej, jak już się obudzimy, to jest to nasz najlepszy czas w ciągu dnia. Jesteśmy zregenerowani snem. Można po cichutku, zanim dzieci wstaną, dać sobie tę najświeższą godzinę lub dwie przed pracą czy innymi obowiązkami. Można zrobić minimalistyczne śniadanie do łóżka, porozmawiać przy szklance wody z cytryną, dać sobie czas na wysłuchanie. Co tego dnia czeka naszą drugą połówkę, o czym marzy, czego nie może się doczekać, co jest dla niej trudne ostatnio? Albo po prostu posiedzieć blisko, siebie popatrzeć na siebie lub na widok za oknem.

8. Dialog małżeński

To taki rozplanowany sposób rozmowy. Nauczyliśmy się go w związku z należeniem do wspólnoty Domowego Kościoła. Teorii, jak go dobrze robić, znajdziecie kilkanaście na różnych stronach. My podczas swojego niemal 8-letniego małżeństwa i tak samo długiego przynależenia do wspólnoty wypracowaliśmy swoją praktykę. Uwaga: metoda NIE tylko dla osób wierzących. Każdy z nas przygotowuje się do tego wcześniej, czasem kilka dni, czasem tydzień, dwa – to zależy. My robimy dialog raz w miesiącu i tak się u nas sprawdza. Przygotowanie polega na tym, że dzielimy kartkę na cztery części – u góry każdej z części piszemy to, czego będzie dotyczyć. I tak:

  1. Dziekuję
  2. Przepraszam
  3. Proszę
  4. Tematy

W każdym związku co miesiąc jest coś, za co możemy sobie podziękować, przeprosić, o coś poprosić – i są tematy do omówienia. Wiem, wiem, po co czekać cały miesiąc, żeby to wszystko sobie powiedzieć? Słuszna uwaga – warto to robić w codziennym życiu w związku, a czasem warto to powtórzyć od czasu do czasu, właśnie podczas dialogu. Przepraszać, prosić, dziękować i rozmawiać na różne tematy staramy się na co dzień, ale czasem jest taki czas, że osoby najbliższe mijają się zmęczone. Rozmowa ogranicza się do list zakupów do zrobienia, obowiązku do wypełnienia, rzeczy do zaplanowania, dziecięcych chorób, wyjazdów i tysiąca innych rzeczy do ogarnięcia. Dialog niejako zmusza do zrobienia tego przynajmniej raz w miesiacu – oczywiście można częściej. Często w ten jeden, konkretny dzień, bo to zaplanowane. Dialog zawsze jest u nas wyznaczony na dzień naszej miesięcznicy – 11 dnia każdego miesiąca. Dlaczego? Ponieważ to 11 sierpnia wyznaliśmy sobie miłość przed Bogiem i ludźmi. Mimo, że każdego dnia, od kiedy rozpoznaliśmy, że chcemy spędzić ze sobą życie, wyznajemy sobie miłość słowami i gestami, to mamy do tego jedenastego jakiś szczególny sentyment. Kiedy się zbliża ta data i wiemy, że się nie uda zaplanować dialogu z losowych przyczyn, to przekładamy go o kilka dni w tę lub we wtę. Jeśli chodzi o tematy, to wiadomo, że w związku może być mnóstwo tematów i można rozmawiać o wszystkim – i nie trzeba do tego żadnego dialogu. My jednak w tych zaplanowanych rozmowach staramy się poruszyć kwestie, które pojawiały się lub pojawiają systematycznie na przestrzeni miesiącą – z tym, że na spokojnie, na chłodno, z argumentami i szacunkiem. Nie da się wyłączyć emocji, ale kiedy najpierw sobie podziękowaliśmy, potem przeprosiliśmy i prosiliśmy, to w czasie rozmawiania o tematach jesteśmy przyjaźniej nastawieni, niż kiedy ten temat pojawia się w codziennym zabieganiu. Staramy się, aby te tematy popychały nasze życie na różnych strefach do przodu. Zawsze zahaczają o nas, o dzieci, o pracę, o dom, pasje, modlitwę, plany… To pewnie dobre miejsce na konkretne przykłady, ale nie chcę ich dawać, bo z jednej strony Wam pomogą załapać o co chodzi, ale z drugiej strony Was ograniczą. Każdy z działów, które wymieniłam, może mieć tysiące tematów, każda rodzina sama musi wybrać, pomyśleć, jakie są dla niej w tej chwili istotne. To Wasza relacja, możecie tu wrzucić wszystko. Nie najważniejsze, ale przydatne są dodatki. Zaczynamy od zapalenia świecy i przeczytania fragmentu Pisma Świętego – osoby niewierzące mogą pominąć albo przeczytać sobie jakiś cytat, który w ostatnim czasie ich ujął. Często w ten dzień staram się upiec ciasto, ale jeśli warunki są niesprzyjajace (czytaj: dzieci współpracują w bardzo specyficzny sposób), stawiamy wodę i jabłko, marchewkę, lub robię popcorn (to rzeczy, które przeważnie w domu mam zawsze, a jeśli nic nie mam, bo jutro zakupy, to sycimy się sobą i swoim słowem).

9. Empatyczna sesja

Niedawno o tym usłyszałam i tak sobie myślę, że to może być wersja dialogu, rozmowy, tylko bardzo specyficzna. Zadanie polega na tym, że dwoje osób siedzi naprzeciwko siebie. Z zegarkiem w ręku lub na ścianie każda z osób ma 20 minut na mówienie i 20 minut na słuchanie. Najpierw mówi jedna, a tamta nie może w tym czasie nic powiedzieć – wszystko, do czego będzie chciała się odnieść, musi zapamiętać. Mówiąca mówi, o czym tylko chce. Kiedy skończy jej się temat, nic nie mówi, ale to nie jest jeszcze czas. żeby do głosu dopuścić tę drugą osobę – ona czeka całe 20 minut. Najczęściej najważniejsze rzeczy pojawiają się właśnie po pauzie. Kiedy wyrzuciliśmy wszystko, co chodziło nam po głowie, odprężamy się i wtedy dopiero mówimy rzeczy, które… musicie sprawdzić sami 😉 Kiedy mija czas, osoba mówiąca kończy powoli myśl, zdanie. Następuje czas na osobę dotąd słuchającą – ta najczęściej najpierw musi się ogarnąć, czasem, wytrzeć nos, przytulić, i dopiero pora na jej 20 minut, w czasie których nikt nie może jej przerwać. Ze względu na dzieci polecam, aby zacząć w momencie, kiedy już naprawdę mocno zasną.

10. Wspólny trening

Nie widzę tego przewracania oczami, ale przeczuwam, że pojawi się u większości czytających 😉 Ja też kiedyś byłam po tej stronie, kiedy taki pomysł wydawał mi się kosmicznie nieludzki. Randka powinna być przyjemnym spędzaniem czasu we dwoje, tymczasem sport, ćwiczenia – nie wydają się takie. Nic bardziej mylnego – jak by to ujął klasyk. Można razem wykonywać takie ćwiczenia, które nieco podniosą nam tętno, poprawią nasze ruchy, ale nie musi być to trening zwalający nas z nóg. Nie musimy działać na zasadzie „wszystko albo nic”. Albo będę miała całą mokrą koszulkę. albo się nie liczy. Rozciąganie, krótki trening cardio, wiele tych treningów dla początkujących, różne ćwiczenia w parach – mogą trochę zmęczyć, a przy okazji bardzo zbliżyć. Może to być tylko jeden z elementów randki. Po każdym treningu warto się wykąpać, a potem już samo pójdzie 😉


To 10 przykładowych pomysłów – jeśli Ci się spodobały, daj mi znać oraz wspomnij o nich innym, którzy może tego właśnie potrzebują. Masz inne sposoby na randkę w domu? Z chęcią się o nich dowiem! Podziel się w komentarzu 🙂 Pamiętaj, to tylko propozycje – możesz je dowolnie modyfikować, łączyć, w zależności od potrzeby. Kiedy wypróbujesz i Ci się spodobają, będę się bardzo cieszyć – możesz o tym do mnie napisać tutaj lub prywatnie na instragramie.

Udanego randkowania 🙂

Autorem tytułowego zdjęcia jest freestocks i pochodzi ono z serwisu Unsplash.