Zabawki naszej 3-latki

W życiu dziecka najważniejsza jest zabawa. Wiem, Ameryki nie odkryłam. Czasami jednak jako rodzic mam takie przymulenie (albo taki bałagan), że nie wiem, w co się z moimi dziećmi bawić (albo nie potrafię nic znaleźć ;)). Dla siebie i dla Was opiszę tu zatem nasze hity, które przeważnie się sprawdzają, kiedy nuda dopada naszą 3-latkę. Są to też dobre pomysły na prezenty dla 3-letniego dziecka. Kolejność jest całkowicie przypadkowa, niektórymi zabawkami bawimy się częściej, innymi rzadziej. Tworząc wpis nie szeregowałam według żadnego priorytetu ważności czy częstości. Wszystkie polecamy równie gorąco.

  1. Instrumenty

Samo wyjęcie skrzynki z instrumentami wywołuje u naszych dzieci uśmiech na twarzy. Stukanie, pukanie,  potrząsanie, dzwonienie ( i wyrywanie sobie instrumentów), czyli robienie jak największego hałasu już jest cudowne. Uwaga – trochę boli przy tym głowa. Z instrumentami można zrobić też wiele zabaw. Naśladowanie, nauka rytmu, zgadywanie, co to za instrument, nazywanie ich, zabawa w „co zginęło?”, podążanie za ich dźwiękiem, zabawa w burzę…. To takie pierwsze, najprostsze, jakie mi przychodzą do głowy – jeśli chcecie, żebym je rozpisała, dajcie znać. Instrumenty to fajna zabawka także z tego względu, że jej wykorzystanie rośnie wraz z posiadaczem. Im starsze jest dziecko, tym zabawy z ich użyciem mogą być bardziej wymagające. Nikt nie szkolił mnie muzycznie, więc i ja robię to trochę po omacku, ale jeśli nie pokażę dziecku możliwości, nie dowiem się, czy czasem nie to będzie jego pasją. Oczywiście przez najbliższe dwa tygodnie może nie robić nic innego, jak tylko grać, śpiewać i tańczyć, a potem może mu się to po prostu znudzić i to o niczym nie świadczy, ale co się pobawimy – to nasze.

Nasz zestaw pochodzi ze sklepu muzycznego Pasja. Sami go zakupiliśmy, ale uważamy, że jest warty polecenia, dlatego linkujemy.

  1. LEGO

Co to klocki LEGO, chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć. Pisaliśmy o tym także tutaj. Ale LEGO to nie tylko budowle i wieże, rozkładanie i składanie klocków, nauka kreatywności. Coraz częściej klocki LEGO wykorzystywane są do nauki programowania, matematyki, liter, kształtów i wielu, wielu innych.

Nie rozpisuję się za bardzo, bo.. LEGO to LEGO, co tu wielce tłumaczyć. Co prawda zestawy tych klocków do najtańszych zabawek nie należą, ale ich trwałość przemawia za tym, że lepiej kupić właśnie je, niż ich podobnych kuzynów, nawet używane – po których oprócz tego, że już nie są błyszczące (czyli mniej więcej w okolicach dnia od rozpakowania) nie widać żadnych innych różnic względem nowych. Osobiście polecamy kupić jeden duży zestaw raz w roku, warto też rozważyć korzystne cenowo zakupy na AliExpress.

  1. Paleta

Nasze najnowsze odkrycie. Nauka przez zabawę. Mamy tarczę, która przypomina paletę kolorów malarza. Do tego mamy drewniane, kolorowe krążki, które wyglądają jak… krążki farby na palecie. Dalej, do tego mamy zestaw 12 tarcz z zadaniami. Obecnie jesteśmy na etapie przedszkola, więc korzystamy z wyprawki dla przedszkolaka. Ale w ofercie wydawnictwa Epideixis jest także zestaw do nauki czytania, dodawania i odejmowania, środowiska, mnożenia i dzielenia, dla pierwszoklasisty i parę innych, które będziemy uzupełniać wraz z rozwojem. Dla nas to na razie zabawa, robimy tylko tyle, na ile Zosia ma ochotę, czasami z większą, czasami z mniejszą naszą pomocą.  Uważam jednak, że to świetna pomoc dla dzieci w Edukacji Domowej.

Każde z zadań polega na dopasowaniu elementów z dużego, zewnętrznego koła do elementów, które znajdują się w wewnętrznym kole. Te w środkowym kole posiadają znaczek krążka, który wybieramy spośród naszych krążków, które mamy koło siebie i kładziemy w wypustkę obok tego elementu z dużego kola. Skomplikowane? Wcale nie, a najlepiej zrozumieć, kiedy się to widzi – dlatego przyjrzyjcie się zdjęciom. Następnie sprawdzamy, czy zrobiliśmy dobrze, a więc obracamy nakładkę planszy na drugą stronę, a tam widać, jak powinno być poprawnie.

My na razie ćwiczymy kolory, kształty, spostrzegawczość, wyszukując danych obrazków.

  1. Książki. Czytanie, opowiadanie, wymyślanie.

Książki, książki, książki… Tego nie mogło u nas zabraknąć. Ojciec pisarz i bloger książkowy na pewno by się o to upomniał. Co czytamy? Nie będę dublować i polecę Wam kilka pozycji, których recenzje znajdziecie na stronie 3telnik.pl (polecamy na bieżąco śledzić, pojawia się wiele interesujących pozycji zarówno dla dzieci, jak i dla rodziców):

  1. Tory i kolejka

Drewniane tory i kolejki. Samo układanie, przy którym czasem trzeba się nieźle nagimnastykować, a potem puszczanie kolejki, zabieranie ludzików ze stacji i opowiadanie przy tym niestworzonych historii. Nie muszę chyba mówić, że to jedna z ulubionych zabaw Przemysława? PS. W tajemnicy powiem Wam, że woli kilka godzin siedzieć i układać, niż wyjść na pół godziny na plac zabaw. (PS2. A ja, Przemysław, w tajemnicy potwierdzam. Place zabaw to jakaś paranoja, wolę wielokilometrowe spacery lub godzinne zabawy w domu.)

  1. Modelina

Kolejna zabawka, przy której nieświadomie dziecko ćwiczy bardzo ważne umiejętności, potrzebne mu później na przykład do… pisania. Ćwiczymy tu zarówno dużą i małą motorykę, w dodatku to świetne ćwiczenie sensoryczne. Małe paluszki ugniatające modelinę pracują twórczo. W dodatku – w każdym razie w naszym przypadku – Zosia miała przy okazji zabawy styczność z nożem. Zabawkowym, plastikowym i nieostrym, ale używanym coraz wprawniej. Upewniło nas to,  że „to już czas”, że jest gotowa na samodzielne posmarowanie sobie kromki masłem czy pocięcie jajka na kawałki.

  1. Karty Montessori

O kartach Montessori i naszym sposobie ich wykorzystywania pisałam już tutaj, opisując przy okazji cztery zabawy.

Kto interesuje się metodą, pewnie wie ,o co chodzi. Karty uczą nowego słownictwa lub utrwalają już znane nazwy. Co z nimi można zrobić, sprawdźcie w linku powyżej. Zestawy otrzymaliśmy od prężnie rozwijającej się firmy Różowa wieża.

  1. Układanie puzzli

Układanki. Czasem są wkurzające, bo ciągle znajduję gdzie jakieś „samotne” puzzle, ale radość dziecka z satysfakcji, że jej się udało ułożyć obrazek – bezcenna. Układanki ćwiczą koncentrację i spostrzegawczość, wyciszają i są świetną zabawą dla całej rodziny (no dobra: dla tych, którzy lubią układać, dla Przemysława to prawie jak plac zabaw ;)).

 

Następnym razem opowiem Wam o zabawach, które nie wymagają kupnych zabawek, są bezkosztowe lub bardzo tanie.