Zasadźmy drzewo… genealogiczne ;)

Wspólne drzewo

Dbamy o relacje z bliskimi, z rodziną. Spotykamy się z nimi od święta, ale i bez okazji. Rozmawiamy o sprawach mniej lub bardziej (po)ważnych, najpewniej nie ma spotkania bez nawiązań do polityki 😉 A gdyby tak zachęcić ich do wspólnego posadzenia drzewa? Genealogicznego?

Raj na ziemi 😉

Od dawna mam wizję stworzenia jak najrzetelniejszego drzewa dla naszej rodziny. Bywało, że jadąc z rodzicami nawiedzić groby na cmentarzu albo je fotografowałem, albo spisywałem w zeszyt wyryte w kamieniu imiona, nazwiska, daty… Przy stole – lub przez Internet – dopytywałem kuzynostwo, ciotki, kogo popadło, o wszystkie możliwe dane (domyślcie się, ile ciekawych anegdotek można przy okazji usłyszeć :P). A potem dodawałem te informacje do swojej bazy. I o ile kiedyś rysowanie drzewa było po części samobójstwem – zwłaszcza, gdy rosło ono bardziej wszerz niż wzdłuż – o tyle teraz, w dobie cyfryzacji wszystkiego, co się da, mamy o wiele łatwiej. Ja nasze drzewo od lat buduję w serwisie MyHeritage.pl – testowałem też kilka innych, także anglojęzycznych rozwiązań, ale ten serwis w swojej bezpłatnej odsłonie wystarcza, jak na moje wymagania. Płatna byłaby rajem na ziemi 😉 ale wolę poczekać na ten obiecany po końcu świata 😉 Wspominany serwis pozwala w prosty i wygodny sposób budować drzewo genealogiczne – dodawać kolejnych członków rodziny, tworzyć „odnogi” wzdłuż i wszerz, nie ogranicza nas zatem np. miejsce na kartce, gdy trzeba zmieścić gdzieś dziesiątkę rodzeństwa, w dodatku każdy już po ślubie, z co najmniej dwójką dzieci 😉 Oprócz zdjęcia i podstawowych danych, jak imię i nazwisko oraz nazwisko panieńskie kobiet, możemy każdemu przypisać dodatkowe informacje – data i miejsce chrztu czy ślubu, rozpoczęcie/zakończenie nauki, przebyte choroby, wykonywane zawody… Co dusza zapragnie 🙂

myheritage

Skąd ja wezmę te wszystkie dane?

My, dorośli, nadal mamy nieco pod górkę w kwestii genealogii. O ile nie mamy czasu lub chęci przekopywać się przez archiwa parafialne i inne tego typu skarbnice wiedzy, pozostaje nam jedynie namolne dopytywanie najstarszych żyjących przodków. A z nimi bywa różnie – mogą nie pamiętać, mylić fakty… Trudno też o „materiały źródłowe” – jakby nie patrzeć, fotografie (nie tylko kolorowe), to dla nich był nowy wynalazek. Najpewniej uchowały się tylko zdjęcia legitymacyjne (książeczka wojskowa dziadka i te sprawy), albo z hucznych imprez rodzinnych. Jeśli jednak dana osoba omijała wesela, a legitka się zapodziała, nijak możemy nie dokopać się do zdjęcia przedstawiającego jej podobiznę.

Dzisiejsze dzieci mają jednak przed sobą kolorową perspektywę w kwestii drzewa. O ile my odwalimy kawał dobrej roboty i wyciśniemy z zamierzchłych czasów co tylko się da, o tyle im pozostanie zajęcie się rodziną żyjącą ówcześnie – w czasach, gdy każdy nosi w kieszeni aparat i robi nim setki zdjęć także bez okazji. W czasach, gdy kontakt z daleką rodziną sprowadza się do paru kliknięć na Fejsie lub Skype.

Okej, ale… co mi po tym drzewie? Daje ono owoce?

Ano daje – i to ogromne. Samo budowanie drzewa jest znakomitą okazją/pretekstem/wymówką, by nawiedzić/odwiedzić/zgnębić (hehe) resztę rodziny, zacieśnić relacje. Zabiegani na co dzień, może dzięki temu zdołamy nieco zwolnić, by porozmawiać z krewnymi (póki jeszcze żyją), zdobyć potrzebne nam informacje, a przy okazji… pogłębić kontakt, dowiedzieć się z pierwszej ręki, co u cioci słychać (bo informacja z piątej ręki może nieco odbiegać już od prawdy). A może po prostu, jak w moim przypadku, zaspokoicie w ten sposób Waszą potrzebę wiedzy, skąd się wzięła nasza rodzina, z kim jesteśmy spokrewnieni. Ambitni mogą też postawić samemu sobie wyzwanie – jak daleko wstecz dam radę się zagłębić? Mi paradoksalnie lepiej idzie z rodziną ze strony Basi, co sprawia, że mam też motywację „kopać” po swojej stronie, by nie zostawać w tyle 😉 A wszystko po to, by potem z dumą oglądać taki widok, jak poniżej (widzicie, Papież też zasadził drzewo!) 😉

myheritage

Warto marzyć

Marzy mi się za kilkadziesiąt lat porównać z wnukami to, co sam osiągnąłem przy drzewie oraz to, co oni do niego wprowadzili. I wierzę, że siłą rzeczy ich wkład będzie o wiele większy, a każdemu kolejnemu pokoleniu pozostanie dokładać tylko własne cegiełki – o ile położymy dobre, solidne fundamenty. O ile zasadzimy ziarno i będziemy je podlewać…

A Wy interesujecie się genealogią? Tworzycie własne drzewa? 🙂

 

Źródła grafik: computerworld.pl, myheritage.pl