Jest takie powiedzenie, że czasem trzeba zrobić krok w tył, żeby wziąć lepszy rozbieg. O wiele trudniej nam chyba jednak zrobić krok do przodu. Dlaczego?
Macierzyństwo i ojcostwo w trybie slow
Jest takie powiedzenie, że czasem trzeba zrobić krok w tył, żeby wziąć lepszy rozbieg. O wiele trudniej nam chyba jednak zrobić krok do przodu. Dlaczego?
Macierzyństwo – hmm… chyba za krótko jestem matką, żeby umieć dokładnie ogarnąć ten temat. Kiedyś przyjedzie taki czas, że i o tym napiszę coś więcej. W każdym razie matka oprócz tego, że jest matką, jest także człowiekiem. Ale was zaskoczyłam, co? 😉
Lato w pełni (i to dosłownie), wakacje już trwają… A jak wiadomo, to ten czas, w którym warto trochę intensywniej spędzić czas z dziećmi. Co jednak poradzić, gdy do urlopu pozostało jeszcze sporo czasu?
Ostatnio napisaliśmy o reakcjach na chusty – a spotykamy się z różnymi. W poprzednim wpisie może nieco bardziej opisaliśmy te negatywne, z którymi naprawdę się spotkaliśmy, ale może za mało napisaliśmy o tych rozczulających, szczerze zaciekawionych, rozmarzonych, pełnych podziwu a nawet zazdrości bądź pożądliwości w wypadku Przemysława, kiedy wchodził z Zosią na moją uczelnię (pedagogika). …
Wiele lat temu modne były małe, kwadratowe książeczki z serii „Poczytaj mi, mamo!”. Pamiętam, jak sam jako mały szkrab biegałem do biblioteki i pożyczałem je w hurtowych ilościach, dopóki się nie wycwaniłem i nie zacząłem czytać ich w bibliotece – bo nieraz zdążałem je przeczytać w drodze do domu… Dziś seria tych opowiadań „wraca do …
BLW to skrót angielskiego Baby-Led Weaning, tłumaczone na polski jako Bobas Lubi Wybór. To metoda rozszerzenia diety niemowlaka, przez którą prowadzi nas samo dziecko. Czym ona jest dokładnie? Dlaczego wybraliśmy ten sposób początków żywienia? Od kiedy można zacząć stosować BLW? Jakie są korzyści, a jakie straty? O tym wszystkim dowiecie się poniżej.
Jeśli chodzi o pieluszki wielorazowe to na wstępnie powiem, że nie jest to wpis o rodzajach pieluch wielorazowych. Używałam przede wszystkim kieszonek. Po krótkim rozeznaniu i spytaniu niezawodnych sióstr (które pieluchowały wielorazowo) dokonałam szybkiej analizy eliminacyjnej, pozostawiając na polu bitwy kieszonki, więc tylko w tym rodzaju mogę się wypowiedzieć.
Całe szczęście, że ta wielka, huczna impreza, z której gwóźdź programu – czyli dziecko – nic nie rozumie, już dawno za nami. Cieszę się z tego bardzo (zarówno, że to za nami, jak i że Zosia została ochrzczona). Było to dla nas przeżycie, choć chyba mniejsze niż się tego spodziewałam, może przez nerwy i stres.
Choć to była nasza druga wyprawa do Warszawy (po niemal trzech latach), stolicę postanowiliśmy zwiedzić tak, jakbyśmy nigdy w niej nie byli – dlatego uprzedzam, widzieliśmy sporo, więc i wpis jest spory… Gdzie się zatem udaliśmy?
Studia są (a w każdym razie mogą być) ogromną przygodą. To, że dziecko może nią być, także wiadomo (w każdym razie nam jako rodzicom). Czy możliwe jest studiowanie z dzieckiem? Powinnam się teraz uczyć, ale piszę (dopóki Śpiąca Królewna pozwoli) 😉