Przejdź do treści
Strona główna » „Mam chusteczkę haftowaną”… Albo i nie, bo jestem facetem

„Mam chusteczkę haftowaną”… Albo i nie, bo jestem facetem

  • przez

Temat chust powraca po raz kolejny. Tym razem chcę go poruszyć jednak w innym kontekście – ojcostwa.

R    E    K    L    A    M    A

Obstawiam, że w 95/100 przypadków, w których ujrzycie dziecko w chuście, będzie ono przytulone do matki. Sam w życiu widziałem zaledwie czterech mężczyzn z chustami: instruktora podczas warsztatów chustonoszenia (cześć Łukasz!), swojego szwagra (pozdro, Paweł!), nieznajomego w Biedronce i… siebie w lustrze. Jak to się dzieje? Czy ojcowie boją się bliskości? Własnego dziecka? Zastanówmy się, jakie mogłyby być hipotetyczne argumenty takich anty-chustowych ojców.

WP_20150502_14_53_35_Pro

1. To nie jest męskie

Jasne, facet z chustą średnio komponuje się w sztywne ramy wizerunku macho, twardziela, który właśnie wyszedł z siłowni, robi pompki na małych paluszkach, staje na rzęsach i wyciska 200 kg na klatę bez zadyszki. W sumie, taki typ jedyne, co ma wspólnego z dziećmi, to fakt, że też używa oliwki dla niemowląt 😉 Tylko teraz pojawia się pytanie – jak wygląda męskość w oczach kobiety? Woli, żebyś zajmował się dzieckiem, czy rzeźbił klatę niczym Michał Anioł „Dawida”? Ja z popularnym kaloryferem mam tyle wspólnego, że mi też można wszystkie żebra policzyć 😉 a noszenie dziecka w chuście także ćwiczy mięśnie.

2. Dzieckiem zajmuje się matka, to niech ona nosi

Przy takim rozumowaniu wręcz prosi się o to, by nagłaśniać przypadki ojców samotnie wychowujących dziecko. Raz, że niektórzy odkryją, że jednak ten tata jest potrzebny czasami, dwa – może to naoliwi jakieś pordzewiałe trybiki w męskiej mentalności.

3. Chusty są w „babskie wzorki”

Jasne, sam bym nie założył różowej (no dobra, gdybyśmy mieli tylko taką, pewnie bym się przemógł) – ale nikt nie mówi, że tylko takie istnieją. Są setki wzorów, kolorów, a jakby się doszukać, to może i jakiś producent poszedł także w kierunku kolekcji „for fathers”. A jesienią zawsze możesz, drogi tato, założyć na chustę, dziecko i siebie Twoją ulubioną, za dużą bluzę. Dziecku będzie cieplej, a Ty będziesz wyglądać modnie(j), skoro lubisz. Co najwyżej usłyszysz…

WP_20150312_15_00_33_Pro

4. „O, facet w ciąży!”

Raz tak usłyszałem, od pijaczka w parku. Innym razem pewien ojciec tłumaczył moją sytuację córeczce: „Popatrz, pan ma dziecko w brzuchu! Znaczy w swetrze…” 😉 Ale drogi tato, serio Cię aż tak rusza, co ludzie powiedzą? To weź pod uwagę, że przy okazji zwrócą na Ciebie uwagę… kobiety. Tylko pamiętaj, że masz żonę. Bo o tym, że masz dziecko, trudno zapomnieć, gdy tuli się do Ciebie 😉

5. „Chusta mnie ogranicza, jedną ręką podtrzymuję dziecko, drugą niewiele zrobię w tym czasie.”

Jasne, jasne… Spróbuj zdziałać tyle samo trzymając oburącz wózek. Albo pilnując hasającego swobodnie potomka.

R    E    K    L    A    M    A

Ilekolwiek bym jeszcze argumentów nie wysunął, wniosek nasuwa mi się jeden. Ojcowie powinni się przemóc i choć raz „posmakować” chustonoszenia. Bo łatwo jest psioczyć, stojąc na uboczu. Idę o zakład, że wielu z nich zmieniłoby nastawienie. Zresztą – nie tylko w tym przypadku, ale to już temat na kolejny wpis 😉

Uważasz ten wpis za wartościowy?
możesz postawić mi wirtualną kawę ?

Postaw mi kawę na buycoffee.to