A wieczorami… czyli co można robić, kiedy dziecko śpi (lub i nie)

Opowiadając o naszym pobycie w Warszawie zasugerowałem, że o tym, co robiliśmy wieczorami, dowiecie się z kolejnego wpisu. Cóż – oto i on 😉 Paradoksalnie, zarówno podróżowaliśmy, jak i nie poruszaliśmy się. Podróże bowiem odbywały się… na stole.

Tak, dobrze zgadli Ci z Was, którzy obstawiali, że mam na myśli gry planszowe. W czasie naszych wojaży przetestowaliśmy aż cztery z nich. Pokrótce o nich teraz opowiem, natomiast szersze recenzje pojawią się już niebawem. W co zatem graliśmy?

WP_20150415_20_27_31_Pro

Carcassonne (z dodatkami)

Carcassonne znamy już od dłuższego czasu 😉 Lubię tę grę i ilekroć kończymy rozgrywkę, dalej chodzi mi po głowie średniowiecze, zamki, osady, rycerze i tak dalej. Aż kusi poczytać lub pooglądać coś w tych klimatach. Opcjonalnie rozpocząć kolejną rozgrywkę 😛 Idealna dla trzech graczy, choć przy czterech  też nie ma problemów z grą.

WP_20150415_13_01_19_Pro

Wsiąść do pociągu: Europa (oraz widoczny powyżej dodatek Wsiąść do pociągu: Afryka)

O tej grze słyszeliśmy wiele dobrego, więc obowiązkowo musieliśmy w nią zagrać. A ponieważ do wyboru mieliśmy także kilka dodatków, zdecydowaliśmy się zarówno na rozgrywkę planszą podstawową, jak i (kolejnym razem) na wędrówkę po Afryce. Świetna gra dla kogoś, kogo kręcą podróże lub po prostu lubi się dobrze zabawić, nawet jeśli zabawa polega na szukaniu na mapie Europy, gdzie leży Barcelona (albo jakieś Brindisi) 😉

WP_20150411_00_07_30_Pro

Osadnicy z Catanu

W przeciwieństwie do Carcassonne, tutaj liczba graczy ma znaczenie. W dwóch nie da się grać (chyba, że ze specjalnym dodatkiem). W trzech jest najlepiej, przy czterech robi się niestety ciasno na planszy i bywa, że brakuje kart z surowcami potrzebnymi do gry. Niemniej gra sama w sobie m.in. uczy myślenia i analizowania nie tylko własnego sposobu na zwycięstwo, ale też szybkiego kalkulowania, jak blisko wygranej są inni gracze. Plus za to, że do zwycięstwa można dotrzeć różnymi sposobami, więc nie ma tego problemu, że jeśli któryś z graczy obrał taktykę A, to z góry wiadomo, że to on wygra, bo to „jedyna słuszna” 🙂

WP_20150410_20_02_21_Pro

Scrabble

Możecie się zdziwić, ale po raz pierwszy w życiu grałem w Scrabble. Ponieważ w pudełku (nie naszym) nie znaleźliśmy instrukcji, musieliśmy poradzić sobie sami i zaimprowizowaliśmy. Co ciekawe, nawet nam się udało 😉 zamiast 7 kostek braliśmy co prawda po 8, nie dodawaliśmy sobie punktów ekstra za użycie całego kompletu oraz naginaliśmy niektóre reguły tu i ówdzie, ale dzięki temu roz(g)rywka była naprawdę przednia 🙂

O każdej z tych planszówek bardziej szczegółowo, ze zdjęciami rzecz jasna, postaram się opowiedzieć w osobnych wpisach, także spodziewajcie się niebawem recenzji tych (i innych) gier na naszym blogu 🙂

Pytanie: o której grze chcecie usłyszeć najpierw? ;>