Jałmużna

Ilustracja autorstwa Eweliny Jaślan-Klisik pochodzi z książki pt. „Kalendarz wielkopostny

Po co, po co, po co?

Po co o tym piszę?

Dlatego, że niewielu o tym pisze?

Dlatego, że chcę za parę lat zrobić sobie porównanie?

Dlatego, że ciągle jestem w procesie ogarniania się finansowo i chciałam się podzielić odkryciami, pomysłami, wnioskami z innymi?

Dlatego, że ten wpis pomoże Wam bardziej zrozumieć, o co chodzi w rozdziale pt. „Jałmużna” w „Kalendarzu wielkopostnym”.

Pieniądze i  przekonania

Pieniądze szczęścia nie dają.

Pierwszy milion trzeba ukraść.

Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze.

Bogaty nie może wejść do nieba.

Dziś za wszystko trzeba zapłacić.

Wszystko ma swoją cenę.

Możesz dopisać swoje. Przekonania finansowe to myśli o tym, jakie one są, co robią z ludźmi, co dają. Mogą być pozytywne lub negatywne. Niewiele jednak mówią o samych pieniądzach. Mówią o podejściu do pieniędzy. Można je zmienić – nie jest to najprostsze, ale nie jest też niemożliwe. Niektóre przekazali nam rodzice, inne usłyszeliśmy od kogoś.  Warto je sobie uświadomić, niektóre warto przepracować – to w ogóle temat na duży wpis, tutaj chcę Ci tylko uświadomić, że każdy jakieś ma. Z nich wynika nasze działanie, a to wpływa na to, ile dajemy na np. jałmużnę.  To właśnie przekonania wpływają na to, że jedni, choć nie mają wiele, ją dają – a inni nie. Na przykładzie, konkretnie do jałmużny przekonanie: „mam mało, więc nie mogę się podzielić”. Czy kiedy będziesz miał więcej, nie uznasz czasem, że dalej masz mało? Co to znaczy „mało”? Co naprawdę znaczy to zdanie?  Nie trzeba mieć dziesięciu cukierków, żeby się podzielić, wystarczy mieć jeden lub jakąś jego część.  Przekonania… nie, to naprawdę mógłby być całkiem osobny artykuł, może kiedyś. Dobijając do brzegu tego punktu, a przechodząc do następnego, przekonania wpływają na edukację finansową naszych dzieci.

Utajona edukacja finansowa naszych dzieci

Edukacja finansowa dzieci dzieje się czy tego chcesz, czy nie. Czy to planujesz, czy nie masz na to czasu. Lekcje o finansach dajesz swojemu dziecku każdego dnia. Jednych zaraz uspokoję i uciszę ich wyrzuty sumienia, że dotąd nic specjalnie nie robili w tej kwestii, innych być może przerażę. Zapytacie: ale jak, kiedy? (Do głowy przychodzi mi nie wiem czy do końca adekwatne zdanie, które sparafrazuję: „kiedy daliśmy Ci jeść, kiedy widzieliśmy Cię głodnym”, i tak dalej).

Kiedy robisz zakupy z listą, kiedy robisz jadłospis, kiedy naprawiasz rzeczy, które można naprawić, kiedy ubrania, których już nie potrzebujesz, oddajesz innym lub sprzedajesz, kiedy kupujesz kolejną bluzkę, kiedy kupujesz rzeczy, które Ci się podobają, kiedy wyrzucasz jedzenie, kiedy robisz resztkową pizzę, kiedy zamawiasz jedzenie na wynos, kiedy kupujesz dużo i często, kiedy mówisz o pracy, o pieniądzach, o wakacjach, o biedzie, o żebraniu, o koncie bankowym, o zakupach, o… Czaicie już? Kiedy nie bardzo się zastanawiacie, ale mniej czy bardziej świadomie pokazujecie dziecku swój stosunek do pieniędzy. Nie mówię tu o pojedynczym zamówieniu pizzy, wyrzuceniu jednej rzeczy, bo Wam się nie podoba. Mówię o powtarzalnych rzeczach, hasłach, stałych działaniach.

Nie oceniam ich, nie wartościuję. Każdy ma swoje poletko – ten punkt nie jest o tym, co jest białe, a co czarne. Ten punkt ma dać Ci do myślenia, że każdego dnia wieloma decyzjami pokazujesz dziecku, jak traktujesz pieniądze, do czego służą. A jeśli myślisz, że dzieci są zbyt małe, żeby załapać – to w porządku. Szanuję to i dalsza treść nie będzie Ci potrzebna, może lepiej nie czytaj.

Co myślimy o kieszonkowym?

Ja dostawałam kieszonkowe, mój mąż nie. Ja miałam czwórkę rodzeństwa, on tylko siostrę. Nasi ojcowie mieli stałą pracę, ale niezbyt wygórowaną płacę. Kieszonkowe nie jest zbytnio kwestią pieniędzy. Wiadomo, z pustego i Salomon nie naleje, ale najczęściej to kwestia przekonania. Czy kupię im czekoladę, nową zabawkę, czy dam kieszonkowe i pozwolę zdecydować samodzielnie. Wracając do nas, to oboje jesteśmy osobami raczej oszczędnymi. Kieszonkowe czy jego brak niewiele więc na nas wpłynęło. W moim rodzeństwie były spore różnice w podejściu do kieszonkowego – jedni wydawali wszystko od razu, drudzy trzymali długo, więc to również nie tylko kwestia wychowania, przekonań i utajonej edukacji finansowej naszych rodziców. Kieszonkowe, czyli systematyczne dawanie pieniędzy dzieciom, naprawdę niewiele uczy ani nie zmienia. Obecnie jestem na etapie, że to nie KIESZONKOWEGO potrzebują moje dzieci i to słowo „potrzebują” jest dosyć istotne. Pieniądze natomiast – mam nadzieję i chcę tego – będą dostawać.

Świadoma edukacja finansowa dzieci

Napisałam już co nieco o utajonej edukacji finansowej, którą prowadzą wszyscy. Można też jednak, jak się ma czas i chęci, robić to bardziej świadomie.

Puszki

Ta właśnie część pomoże Ci zrozumieć rozdziału o Jałmużnie w książce Kalendarz Wielkopostny. Małgosia przelicza tam swoje pieniądze z puszek. Wstępnie je opisałam, ale wiadomo, że forma opowieści dla dzieci jest dosyć ograniczona, dlatego już tworząc książkę wiedziałam, że napiszę ten post. Mówiłam już, że nie zamierzamy dawać dzieciom kieszonkowego, ale zamierzamy dawać pieniądze. Skąd się wezmą – czyli za co – opowiem na końcu, najpierw pokrótce: gdzie trafią i co tym samym zrobią.

  1. Rozdawanie
  2. Oszczędzanie
  3. Drobne wydatki

 

  1. Puszka na rozdawane to puszka, która ma zadanie (według mnie) kształtowania hojności naszych dzieci. Tutaj wrzucamy pieniądze, które potem jak na razie Zosia wrzuca na tacę w kościele, na akcje charytatywne. Tymi pieniędzmi dzielimy się z osobami potrzebującymi. Z tych pieniędzy zapłaciliśmy za ebook u @mama_niedzielna na leczenie dla Asi. I w tym roku pieniądze z jałmużny polecą właśnie na leczenie Asi (na Instagramie @mama_niedzielna to taka bardzo dzielna mama trójki dzieci, z których jedno urodziło się bez kciuków; zbierają na operację, by Asia miała ręce takie, jak każdy).

 

  1. Puszka na oszczędzanie naszym zdanie kształtuje przede wszystkim oszczędzanie, ale kryje się pod tym także przemyślanie decyzji finansowych, rozróżnianie między zachcianką, a potrzebą (to osobny temat – nie będę go tutaj rozwijać, ale o to właśnie zahaczają rozmowy przy okazji tej puszki). W planach mamy jeszcze wprowadzanie pojęć z oszczędzaniem związanych, ale więcej nie mówię, żeby nie namieszać.

Dziecko decyduje o tym, na co chce oszczędzać. Wszystkie potrzeby jedzeniowo-ubranowo-rozwojowe zaspokajamy my, to jasne. My dzieci żywimy, dbamy żeby miały czyste ubrania, kupujemy pomoce naukowe i zapewniamy kulturalną rozrywkę. Czasem spełniamy prośby niekoniecznie niezbędne, ale są rzeczy, na które – jeśli dziecko chce to mieć – oszczędza. Np. jedną torebkę, rower, klocki lego z Elzą mogę kupić. Ale jeśli za tydzień dowiaduję się, że moja córka potrzebuje torebki w gwiazdki, to taka pozycja trafia na listę do oszczędzania. Elzę z domkiem mogę kupić, ale na pół Arendelle mam mniejszą zgodę. Rower na dwóch kółkach, kiedy moje dziecko kończy 5 lat, jest oczywistością, ale za pół roku nie będę kupować kolejnego, bo taki ma koleżanka. Rozumiecie? Najpierw o tym rozmawiamy, czasem udaje się dość do kompromisu, nakleić naklejki, a czasem zbierają na doprawdy dziwne rzeczy. To też element edukacji – pozwalam, żeby 5 latka kupiła sobie dziwną rzecz, która zaraz się zepsuje. I warto wtedy porozmawiać o tym, bo błędy finansowe w tym wieku być może uchronią ją przed popełnieniem większych w przyszłości.

 

  1. Drobne wydatki

Trzecia puszka ma służyć do zbierania pieniędzy na drobne wydatki. Ta puszka moim zdaniem ma służyć do uczenia się kupowania, do wchodzenia w relacje ze sprzedawcą. Do kształtowania zachowania w sklepie (nie zabieramy dzieci na zakupy bądź robimy to bardzo rzadko). To dziecko zastanawia się, wybiera rzecz, podchodzi do kasy, wręcza pani pieniądze, a zakupy pakuje do torby.

Skąd wziąć pieniądze do puszek? Z zadań płatnych, dodatkowych zadań dzieci. Tak, jak pieniądze z puszek nie mają iść na ich potrzeby czyli na jedzenie, ubrania czy kulturę, tak nie płacę im za takie rzeczy, które wynikają po prostu z funkcjonowania – jak posprzątanie po zabawie, odniesienie naczyń po kolacji, ubranie się samodzielnie czy inne takie. Mamy listę płatnych zadań, a właściwie to ciągle jesteśmy na etapie jej tworzenia. To lista zadań, które nie wynikają z codziennego życia. Np. obranie marchewki. Ugotowanie obiadu to moje lub męża zadanie, ale czasem włączamy dzieci i obieranie marchewki do nich należy. Komuś to się wydaje dziwne – ok. Listę trzeba dostosować do wieku. Nie płaciłabym 12-latce za obranie marchewki, ale dla 5-latki jest motywujące. Właśnie, nie zaznaczyłam tego wcześniej, ale puszki Zosia dostała na 5 urodziny. Mam też trzylatka, który obserwuje i na razie go to nie interesuje, więc czekamy. Wobec niego i jego 1,5-rocznego brata prowadzimy utajoną edukacje finansową.

Puszki to nie jest jedyny najlepszy sposób. Można świadomie edukować finansowo dzieci w inny sposób.  Ja poznałam taki więc takim się dzielę. Na rynku pojawiają coraz ciekawsze pozycje książkowe w tym temacie, ale to już treść na inny post.

Jałmużna wielkopostna

Nareszcie dotarliśmy do głównego tematu tego postu. Jak tłumacz,ę dzieciom co to jałmużna?

Przede wszystkim staram się im to przedstawić jako dar. Ich dar dla kogoś, ale także w ogóle dar, przywilej, że one mogą być darem dla kogoś. Chcę, żeby nie kojarzyły jej tylko z pieniędzmi, tak jak post to nie tylko niejedzenie. Jałmużna powinna wynikać własnie z postu i łączyć się z modlitwą. Rezygnacja z czegoś robi miejsce i zasoby na to, żeby podarować to, z czego rezygnujemy, innym. Rezygnujemy z bajki – czas, który przeważnie był na nią przeznaczony, możemy przeznaczyć na modlitwę albo na pomoc rodzicom lub babci. Rezygnacja z podwieczorku – to, co byśmy na niego zjedli, można komuś oddać lub te pieniądze komuś dać.

To tylko i wyłącznie nasz punkt widzenia na finanse i jałmużnę na ten moment, tj 27.02.2020. W chwili, kiedy to czytasz, mogło coś się zmienić. Nie każę Ci się ze mną zgadzać. Myślisz podobnie – fajnie, myślisz inaczej – też fajnie. Uszanuj mnie bez względu, co sobie myślisz. Jeśli artykuł poszerzył Twoje myślenie i był odkrywczy – cieszę się. Jeśli znasz kogoś, komu może się przydać – wyślij mu linka 😉