Zbiór zabaw DIY: Kolory

Zbiór zabaw DIY zrobić mi jest trudno, ponieważ ciągle dochodzą nowe pomysły. Postanowiłam podzielić je tematycznie. Na pierwszy ogień idą kolory.

  1. Koło Kolorów

Od koła nauki kolorów zaczęłam szukanie edukacyjnych zabawek, które mogę zrobić samodzielnie. Zrobione jakieś dwa lata temu, koło dzisiaj wygląda tak:

Kiedy robiłam porządek, stwierdziłam, że można by je „odświeżyć”.  Ale po dłuższym namyśle wymieniłam je na nowszy model – który wygląda tak:

Zosia już kolory zna, ale dalej chętnie wpina klamerki w odpowiedni fragment koła. Robimy to raz na jakiś czas. Pierwsze koło zrobione jest z papieru. Klamerki są dosyć lekkie, więc obecnie 3,5-latce pozwalam bawić się nim samodzielnie w łóżku.  Pierwszy raz dostała tę zabawkę do ręki, kiedy miała około 18 miesięcy – wtedy jeszcze nie operowała tak dobrze klamerkami, dlatego robiła to pod moją opieką. Wtedy zrobiłam to, naklejając na kawałek kartonu fragmenty papieru kolorowego. Kolorów jest tylko kilka, dlatego że zależało mi, by rozpoznawała te podstawowe. Stwierdziłam, że na rozróżnianie odcieni przyjdzie czas potem. Drugie koło – również papierowe – zalaminowałam, aby już niedługo oprócz przypinania Zosia mogła napisać mazakiem suchościeralnym, jaki to kolor, a potem zmazać, a więc używać go w ten sposób wielokrotnie.

  1. Malowanie farbami

Malowanie razem z dzieckiem, opowiadanie mu o barwach, ich mieszanie, pozwalanie na mazanie po papierze: najpierw paluszkami, potem pędzlami, a wreszcie różnymi innymi narzędziami, jakie tylko podsunie wam kreatywność. Osobiście malowaliśmy już patyczkami do uszu, słomkami do picia, gąbką, drewnianymi klockami… Przy farbach można połączyć naukę kolorów z poznawaniem kształtów, robiąc na przykład pieczątki z ziemniaków, na których najłatwiej jest wyciąć właśnie trójkąt, kwadrat, a jeśli ma się już w tym trochę wprawy można pobawić się także z gwiazdką czy pięciokątem. Rozwijamy kreatywność, wyobraźnię, ćwiczymy małą i dużą motorykę.

  1. Kolorowanie według wzoru

Mówi się, że kolorowanka to narzędzie leniwych pedagogów. Jeśli jest to stała praktyka i ogranicza się tylko do wręczenia kartki z obrazkiem do zakolorowania, jest w tym sporo racji. Jeśli jednak siadamy razem z dzieckiem, kiedy to każdy z nas ma swoją kartkę, a obok naostrzone kredki i wspólnie wypełniamy swoją kartkę, to wszystko się zmienia i dużo się wtedy może zdarzyć – a my dużo dowiedzieć. Ale o tym za chwilę. Dzieci lubią kolorowanki (oczywiście nie wszystkie i oczywiście tylko w pewnym wieku), tak samo dziewczynki, jak i chłopcy (jeśli tylko zaproponuje się chłopcu taką formę zabawy i dopóki ktoś nie powie mu, że jest to „babska zabawa”, wyśmiewając się i tym samym może zniechęcając małego artystę, a czasem nawet tracąc talent – słowa mają moc). Przez kolorowanie według wzoru dziecko ćwiczy oprócz koncentracji i prawidłowego trzymania kredki czy ołówka (które to przygotowuje go do późniejszej nauki pisania) także naśladowania, jeśli zwróci się mu uwagę, że tu użyto tego a tego koloru, a następnie podpowie, która to kredka. Kolorowanka według wzoru różni się od zwykłej tym, że u góry mamy taki sam, tylko że mniejszy obrazek, już w kolorze. Wracając do meritum: jeśli zauważymy, że nasze dziecko lubi kolorować, to jest to nie tylko dobry sposób na uzyskanie chwili spokoju – choć i ja muszę się przyznać, czasem z tego korzystałam (Zosia obecnie jakoś mniej koloruje). Jeśli dziecko jest już trochę starsze, tzn. potrafi mówić, można porozmawiać z dzieckiem najpierw o kolorach, potem o tym, jak spędziło dzień, co czuje …

Nieprzypadkowo jakiś czas temu rynek zalały „kolorowani dla dorosłych jako trening antystresowy” – kolorowanie naprawdę wycisza. Jak widać, kolorowanie to świetny sposób nie tylko na naukę kolorów. Jeśli tylko zechcemy, korzyści mogą być obustronne.

  1. Klockowa jajecznica

Nazwę wymyśliłam sama na własny użytek, ponieważ jest łatwiejsza niż zapytanie dziecka: „czy chcesz układać według wzoru klocki w wytłaczance po jajkach?” 😉  Możemy jeszcze dodać: „aby poćwiczyć koordynację wzrokowo-ruchową, czyli nic innego, jak spostrzegawczość, umiejętność dopasowywania, czyli w późniejszym etapie edukacji zdolność zauważania klucza i działania według niego”?

Potrzebne nam są:

  • klocki LEGO Duplo w różnych kolorach, te kwadratowe, najmniejsze
  • wytłaczanka po jajkach (u nas jest taka na 6, ale 10-tka też może być, z tym że jest trochę trudniej)
  • kilka białych kartek papieru
  • nożyczki

Ewentualnie:

  • papier kolorowy

A) Z białego papieru wycinamy kilka pasków papieru, które zmieszczą się w górnej części wytłaczanki.
B) do miski wrzucamy kwadratowe, kolorowe klocki LEGO Duplo.
C) Z kolorowego papieru wycinamy małe kwadraty wielkości klocków w takich kolorach, jakie mamy klocki i przyklejamy je na białe paski, tworząc możliwe do ułożenia konfiguracje. Lub możecie stworzyć takie na komputerze i tylko wydrukować albo narysować kwadraty i poprosić dziecko o pokolorowanie. Jeśli chcecie zachować je na dłużej i macie taką możliwość – koniecznie zalaminujcie.
D) Stawiamy przed dzieckiem wytłaczankę ze wzorem u góry i prosimy o pomoc. Pierwsze kilka arkuszy możemy robić na zmianę: jeden klocek tata/mama/babcia, jeden klocek dziecko.

  1. Karty pracy

Czasem tworzę je sama, czasem wyszukuję na Pintereście lub w grafikach u starego, dobrego wujka Google. To te wszystkie „połącz w pary”, „dopasuj”, „co nie pasuje” – z naciskiem na kolor.

Zbliżają się Święta Wielkanocne, więc przygotowałam dla Zosi kilka świątecznych – jeśli macie ochotę, możecie je pobrać klikając TUTAJ.

Na początku drukowałam i dawałam Zosi do wykonania, teraz jestem cwana i te, które naprawdę mi się podobają, laminuję, aby wykorzystać je wielokrotnie.

  1. Żółte jak słoneczko

Do tej zabawy nie potrzeba absolutnie niczego, tzn. wykorzystujemy to, co akurat mamy w otoczeniu. Pytamy dziecko, co jaki ma kolor. Czasami dodajemy: jak…  (wstaw dowolne oczywiste skojarzenie). My stosujemy takie standardowe – żółte jak słoneczko, niebieskie jak niebo, zielone jak trawa, czerwone jak… nasze auto 😉 Zaczynaliśmy tę zabawę odwrotnie: kiedy Zosia jeszcze nie mówiła, opowiadaliśmy jej o świecie, opisując otoczenie. Dziecko uczy się w tej zabawie nie tylko kolorów i tego, jak one wyglądają, ale także nowych słów. Używając pełnych zdań uczy się po prostu naszego języka.

„Świeżo pomalowana ławka, niebieska jak niebo”

  1. Znajdź

Zabawa, którą można przygotować, ale z braku laku często i gęsto można ją przeprowadzić spontanicznie.

Znajdź w tym pokoju, domu, pomieszczeniu, szafce, półce czy metrze kwadratowym wszystko, co jest żółte (jak słoneczko ;)), niebieskie, różowe… itp.

Ta zabawa może łączyć ze sobą także kształtowanie innych umiejętności ważnych w tym wieku (przedszkolnym 2-5 lat) – przykłady poniżej:

Znajdź wszystkie czerwone serca (kolor i kształt)
Policz wszystkie niebieskie auta (kolor i liczby)
Wskaż wszystkie litery pomalowane na żółto (kolory i litery)

  1. Karty trójdzielne Montessori

O kartach trójdzielnych Montessori pisałam już wcześniej – można kupić gotowe zestawy TUTAJ – firma, choć prężnie, dopiero się jednak rozwija, więc czasem muszę zrobić coś sama. Jest to mój pierwszy samodzielny zestaw stworzony od początku do końca, włożyłam w niego trochę pracy, ale chciałbym się nim podzielić – znajdziecie je TUTAJ.

Zabawa polega na tym, że można się nimi bawić na różne sposoby. Dla tych, którzy już czytali wpis, będzie to powtórzenie, ale tutaj na zdjęciach macie użyte tylko i wyłącznie te karty, dlatego myślę, że dla osób, które spotykają się z kartami Montessori po raz pierwszy, będzie to spore ułatwienie.

  1. Znajdź pary kolorów – każdy kolor jest na dwóch kartach i do tego mamy napis tego koloru.
  2. Kolorowa ścieżka – rozkładamy karty na podłodze, układając ścieżkę. Staramy się chodzić tylko i wyłącznie po kartach. Idąc, mówimy jaki to kolor. Karty można ułożyć w różny sposób, dozując poziom trudności. Daleko od siebie, aby trzeba było iść wielkimi krokami, blisko, aby stawiać mini kroczki, według określonego kształtu lub między jedną a drugą postawić jakąś przeszkodę. Karty są dosyć duże, więc można też puszczać muzykę, w trakcie której tańczymy wokół, by na ciszę wywołać jakiś kolor, który dziecko ma znaleźć.
  3. Memo – memo to stara gra pamięciowa, w której najpierw odwracamy wszystkie karty obrazkiem do dołu, by odkrywając zawsze tylko po dwie, znaleźć pary.

 

  1. Kolorowe pierścionki

Do tego potrzebny będzie zestaw kilkunastu/-dziesięciu dziewczęcych gumeczek do włosów i kilkanaście wydrukowanych wzorów ręki z narysowanymi pierścionkami na palcach. Dziecko znowu dopasowuje do wzoru – czego to uczy, pisałam przy klockowej jajecznicy.

  1. Rozdzielanie

Różne zabawki często mają elementy w powtarzalnych kolorach. Rozdzielanie to jedna z najprostszych zabaw na kolory, nie trzeba nawet znać ich nazwy.

Potrzebujemy:

  • klocków, nakrętek, kulek, gumek, patyczków, klamerek, spinek, pociętych kolorowych słomek i co nam tylko przyjdzie do głowy, co mamy w większej ilości
  • miseczek

Do każdej miseczki wkładamy jeden/dwa elementy w danym kolorze, pokazując dziecku, że klocki (lub inne elementy) szukają swoich domków, chcą się spotkać ze wszystkimi w swoim kolorze. Kiedy początkowo mówiłam „rozdzielimy to kolorystycznie”, szybko kończyło się to odejściem od stołu.

To tyle, choć na pewno nie ma tu wszystkich zabaw. Gdybym jednak miała przypomnieć sobie i opisać wszystkie, w życiu nie doczekalibyście się tego wpisu.